Społeczeństwo

Zbrodniczy pragmatyzm

Oli, ku rozwadze

„Tak trzeba, naprawdę, uwierz mi”; „Świata nie zmienisz, ludzkiej natury też, daj spokój”; „Nie rozpętuj wojny”; „Trzeba jakoś funkcjonować, trzeba schować urazy do kieszeni”; „W ten sposób donikąd nie dojdziemy”. Czy powyższe sformułowania są z definicji złe? Oczywiście, że nie. W życiu są takie sytuacje, kiedy rzeczywiście trzeba podejść do pewnych spraw z rozsądkiem, na spokojnie, z tytułowym pragmatyzmem. Dlaczego? Prosty rachunek zysków i strat: czasem wysiłek włożony w uporczywe trwanie przy swoim zdaniu nie współgra z zyskami, jakie zyskujemy dzięki przybraniu takiej radykalnej postawy. Wtedy racjonalnym i logicznym wyjściem jest właśnie schowanie dumy do kieszeni, poszukanie kompromisu, pójście na ugodę. To się opłaca.

Istnieją jednak kwestie fundamentalne, których nie można rozsądzać w ten sposób. Kwestie tak ważne, tak istotne, tak kluczowe – po prostu najważniejsze – że przyjmowanie wobec nich pragmatycznego punktu widzenia i szukanie złotego środka w ich przypadku staje się zbrodnią. Tak, zbrodnią. Jakie to kwestie? – zapyta ktoś dociekliwy. Już śpieszę z odpowiedzią. W mojej ocenie są to kwestie etyczne: przede wszystkim kwestia prawdy, a także kwestia winy, kwestia zła oraz kwestia sumienia.

Prawda nie jest pragmatyczna – prawda jest jedna. W wielu wypadkach niewygodna, niekiedy bolesna. Ale zawsze leży tam gdzie leży. Niekoniecznie po środku. I nie zna kompromisów, nie jest wynikiem obrad lub negocjacji. Prawda jest prawdą.

Wina nie jest pragmatyczna – wina jest konsekwencją konkretnego czynu. Efektem poniesionej odpowiedzialności. Winy nie można negować, umniejszać, usprawiedliwiać. Wina jest obiektywna. „Moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina” – wyznajemy podczas spowiedzi powszechnej i nie kryje się tu żaden wybieg, żadna sztuczka, dzięki której moglibyśmy uciec od winy. Wina jest winą.

Zło nie jest pragmatyczne – zło jest realne i nie do zaakceptowania pod żadną postacią. Nie mamy prawa tolerować zła. Nie mamy prawa wchodzić z nim w komitywę, nie mamy prawa z nim pertraktować. Zło jest nieodłączną częścią natury, lecz naszym obowiązkiem jest z nim walczyć – zawsze i gdzie tylko się da. Nie ma takiej wartości, która uzasadniałaby bronienie zła. A już na pewno taką wartością nie jest święty spokój i pragmatyczne „jakieś-tam-funkcjonowanie-w-tej-rzeczywistości”. Zło jest złem.

Sumienie nie jest pragmatyczne – sumienie jest wolne, niezłomne i nieugięte. Ujmą dla sumienia jest pragmatyczne rozstrzyganie jakiejkolwiek sprawy. Ujmą dla sumienia jest wmawianie mu, że w imię wyższej konieczności należy się poświęcić, dać sobie spokój i przejąć odpowiedzialność za cudze błędy. Ujmą dla sumienia jest szukanie kompromisów tam, gdzie w grę wchodzi serce i gdzie walka toczy się o to, co najbardziej kochamy. Sumienie gardzi pragmatyzmem i wybiera ideały. Sumienie jest sumieniem.

Czy pragmatyzm rzeczywiście jest zbrodniczy? U jego założeń leżą wszak piękne intencje – kompromis, szukanie porozumienia, rozsądne podejście do problemów życia codziennego. I na podstawowych płaszczyznach naszego życia się on sprawdza.

Gdy jednak chodzi o sferę etyczną – o wartości, ideały, prawdę, winę, zło, sumienie – jest on zbrodnią, ponieważ ogranicza punkt widzenia nie do ROZSTRZYGNIĘCIA SŁUSZNEGO, ale do ROZSTRZYGNIĘCIA NAJWYGODNIEJSZEGO, NAJMNIEJ WADZĄCEGO.

I w tym tkwi cała jego zbrodniczość.

 

O autorze

Bartłomiej Witeszczak

Bartłomiej Witeszczak

Prawie dziewiętnastolatek. Autoironiczny wrażliwiec, ze sporym dystansem do siebie i własnej twórczości. Filozof z powołania (miłośnik Kierkegaarda), obserwator życia społecznego z zamiłowania. Świadomy katolik. Kocha wolność (i uważa ją za największą z wartości), góry, muzykę progresywną i swoją wspólnotę. Nie znosi ignorancji i pustosłowia. Wierzy w zapomniane wartości, dostrzega sens tam, gdzie inni go nie widzą, nieustannie szuka. I wędruje przez noc. Autor bloga Wędrując przez noc

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: