W naszej 6 osobowej rodzinie zdecydowanie poza szarlotką na zimno i biszkoptem z galaretką, króluje piernik!
Powinien pachnieć pomarańczami i przyprawami korzennymi. Może zawierać odrobinę czekolady, może czasami więcej niż odrobinę, a kakao alergikom warto zamienic na karob.
Gdy całą rodziną przeszliśmy na dietę bezglutenową, oczywistym było dla nas, ze rezygnujemy ze sklepowych gotowców. Po pierwsze dlatego, że są strasznie drogie i dla nas wręcz niemożliwy był ich zakup. Po drugie, ponieważ są sztuczne i nic zdrowego w sobie nie mają.
U nas w domu piernik jest witany okrzykiem radości przez cały rok. Może i u Was też tak jest ?
Przepis:
*3 jajka,
* 1 szklanka oleju,
* 3 szklanki mąki gryczanej,
* 1 szklanka mąki jaglanej,
*1 szklanka wody,
*1 szklanka poppingu z amarantusa,
* 1 pomarańcza [podduszam pokrojoną w kawałkach, potem blenduję całość],
*2 łyżeczki proszku do pieczenia,
*1 łyżeczka sody,
* 1 szklanka orzechów włoskich,
*1/2 szklanki cukru,
*1/2 szklanki kakao, zapach migdałowy [opcjonalnie].
Do dużej misy wrzucam jajka – białka można ubić oddzielnie, jak to praktykuje się przy biszkoptach. Dodajemy kolejno : cukier, olej, mąki [gryczana, jaglana] oraz sodę i proszek do pieczenia. Dobrze mieszamy mikserem. Wcześniej warto przygotować pomarańczę, czyli pokroić ją na małe części i poddusić do miękkości, a potem zblendować. Dodajemy zblendowaną pomarańczę, następnie orzechy, kakao, aramantus i wodę.
Jeśli chodzi o cukier, to można dać go więcej, ponieważ ciasto jest mało słodkie. U nas takie lubi mąż, więc ograniczam słodziwa w wypiekach.
Piec wypada ten piernik w 180 st. przez 50 minut [ jednak warto sprawdzić za pomocą patyczka. W razie czego dodać 5 – 8 minut].
Można go serdecznie polać gorzką czekoladą.
Leave a Reply