Podróże i zwiedzanie

Alleppey, czyli Wenecja Wschodu

Albo się starzeję, albo rzeczywiście już przywykłem do tutejszych warunków klimatycznych. Po prostu zauważyłem, że lubię ciepło. Kiedy wylądowałem na początku lutego w Koczin, z lubością odczułem falę ciepła, która uderzyła mnie po wyjściu z lotniska. Było ponad trzydzieści stopni, kiedy w Delhi najwyższa temperatura osiągała granicę dwudziestu, a w nocy schodziła nawet do siedmiu. Muszę powiedzieć, że wtedy uświadomiłem sobie, że ciepło, a zwłaszcza słońce, wpływa na wzrost optymizmu. Tam gdzie jest dużo słońca, ludzie częściej się uśmiechają i są mniej zestresowani.

Była to już moja trzecia podróż do słynnego stanu Kelera. Znanego z tego, że jest tam dość duży procent chrześcijan, nie ma analfabetyzmu, zaś u władzy często jest indyjska partia komunistyczna. Czerwone flagi z białym sierpem i młotem można tutaj spotkać na każdym kroku. A przy odrobinie szczęścia można nawet zobaczyć plakat z Leninem. Indie to kraj paradoksów, które ciągle czymś zaskakują przybyszów. Żeby niczemu się nie dziwić, trzeba się tam urodzić. Zapadł już zmrok, kiedy wyruszyliśmy do oddalonego o ponad godzinę Alleppey, zwanego obecnie Alappuzha. Chociaż miasto jest oddalone prawie 70 km kilometrów od lotniska, to praktycznie cały czas jest to teren zabudowany, pełen kolorowych dekoracji i barwnych reklam. Nawet w jednym miejscu była ozdobiona Bożonarodzeniowa choinka. Na tym krótkim odcinku spotkać można było również wiele kościołów katolickich trzech obecnych tutaj rytów, jak również prawosławnych i protestanckich. Oczywiście nie brakło też świątyń hinduistycznych i meczetów. Po drodze minęliśmy jakąś hinduistyczną procesję z okazji święta jednej z miejscowych świątyń. Mieszkańcy Indii, a zwłaszcza jej południowej części, lubią świętować. Nasze katolickie święta również gromadzą wielkie ilości wyznawców innych religii.

Alleppey dumnie nazywane jest przez swoich mieszkańców Wenecją Wschodu, ze względu na obecność ogromnych rozlewisk i rozsianych w różnych częściach miasta kanałów, z różnorodnymi w formie i rozmiarach środkami transportu wodnego. Podobno tego porównania po raz pierwszy użył Lord Curzon, który był wicekrólem Indii w latach 1898-1905. W Polsce jego nazwisko kojarzone jest z tzw. linią Curzona, która ostatecznie stała się naszą wschodnią granicą. W czasach panowania brytyjskiego było to dynamicznie rozwijające się centrum handlowe, które eksportowało produkty kokosowe do różnych części świata. Dziś jednak miasto już nie posiada wiodącej pozycji jako handlowego miasta położonego na południu kraju. Ale jego dziedzictwo architektoniczne, spokojne ulice, piękne plaże i kanały łączą się w niepowtarzalną całość, nadając mu niepowtarzalny urok. Może nie we wszystkim przypomina Wenecję, jednak ma swój czar związany z wodą i kanałami. Położone pomiędzy Morzem Arabskim a jeziorem Vembanad, na rozległym terenie o szerokości zaledwie czterech kilometrów, Alleppery oferuje tanie źródło transportu wodnego po jego wschodniej stronie i zaciszny port na każdą pogodę na stronie zachodniej. Główny kanał, który biegnie przez miasto od plaży do jeziora Vembanad, był znany jako Kanał Handlowy, podczas gdy kanały krzyżowe łączyły równoległe do niego drogi wodne. Choć w dzisiejszych czasach nie są one nazbyt często wykorzystywane, nadal można spotkać na nich smukłą sylwetkę łódki sunącą po wodach pod zakrzywionymi starymi mostami łączącymi kanały jak w Wenecji. Wzdłuż tych dróg wodnych nadal można zobaczyć stare magazyny i fabryki. Pierwsi osadnicy Alleppey, w szczególności bogaci przedsiębiorcy Jain i Gudżarati, pozostawili swoje architektoniczne dziedzictwo w postaci licznych starych rezydencji i domów handlowych z drewnianymi balkonami ożywiającymi ich fasady.

Część jeziora Vembanad nazywana Kuttanad, stanowi rozległy obszar rozlewiska, który jest unikalny pod wieloma względami. Mile zielonych pól ryżowych otoczonych smukłymi wałami oddzielają je od rozlewisk, które wznoszą się kilka stóp nad polami. Przez cały rok na tym rozległym, zrekultywowanym terenie rośnie ryż, a Kuttanad, jak można się domyślić, nazywany jest miską ryżową w Kerali. Nic dziwnego, że jest również porównywany do słynnych grobli w Holandii. Jednak wyjątkowy jest fakt, że Kuttanad jest prawdopodobnie jedynym miejscem na świecie, w którym ryż rośnie poniżej poziomu morza – co jest możliwe dzięki systemowi stopni. Najlepszym sposobem, aby zobaczyć tę wyjątkową synergię lądu i wody, jest rejs łodzią mieszkalną, co też uczyniłem dzięki  życzliwości miejscowego duchowieństwa. Oprócz bogactwa pejzażu miałem również możliwość zakosztowania miejscowej kuchni. Obiad zaczął się od wypicia soku z orzecha kokosowego. Bardzo ciekawą przygodą kulinarną była tutejsza smażona ryba, podobna trochę do oraty. Na pierwszy rzut oka wydawała się, że została zbyt usmażona. Jednak w smaku była doskonała. Skóra i ości wprost rozpływały się w ustach. Mój rejs trwał tylko poranek, ale są turyści, którzy spędzają na tych łodziach kilka dni.

Alleppey jest także miejscem, gdzie odbywa się dla coroczny wyścig łodzi zwany Nehru Trophy. Smukłe, przypominające węża, drewniane łodzie zwane Chundanami, mające ponad 100 stóp długości i zaledwie pięć stóp szerokości, zbliżają się do rzeki Pamba w Punnamada, poruszane w ruch przez ponad 100 wioślarzy. Wykonane z drewna tekowego i lokalnego drewna liściastego zwanego anjali.  Unikalna wielopoziomowa galeria widzów, zbudowana na skrawku ziemi wzdłuż trasy wyścigów, gości hałaśliwych widzów. Ten spektakl przyciąga turystów z Indii i oraz zagranicy. Życie na wsi w Kerali ma niepowtarzalny urok i najlepszym sposobem, aby tego doświadczyć, jest spacer pośród rozsianych wioskach wokół miasta, o urokliwych nazwach, których oczywiście nie potrafię sobie przypomnieć. Tylko w uszach pozostało niesamowite wrażenie po dźwiękach, które wcześniej nigdy o nie się nie obiły. Widoki zielonych pól ryżowych, żmudne tempo życia wzdłuż rozlewisk, malownicze domy i olśniewająca roślinność to sceny, które są typowe dla tego Stanu.   Kolejnym skarbem miasta Alleppey są jego przepiękne plaże, przyciągające rzesze turystów krajowych i zagranicznych. Długie, oświetlone masztami drogi na plażach prowadzą do parków krajobrazowych z ciekawymi rzeźbami. Każdy region ma swoją ofertę kulinarną, a Alleppey oferuje charakterystyczny wachlarz potraw, od wyjątkowej keralańskiej wielodaniowej wegetariańskiej sadyi, słynnej kuchni moplah i typowo chrześcijańskich pikantnych przetworów mięsnych po egzotyczne owoce morza. Ta mieszanka odzwierciedla nie tylko mieszankę dzisiejszych mieszkańców tego regionu, ale także nawiązuje do kultur licznych osadników przybyłych tutaj z różnych stron Indii i świata. Etniczne preparaty z owoców morza, takie jak karimeen pollichadu, asortyment ognistych rybnych curry, curry z krewetkami na bazie kokosa i grillowane homary, to tylko niektóre z lokalnych specjałów dostępnych w większości tutejszych lokali gastronomicznych.Alleppey ma znakomitą przeszłość, 200-letnią historię jako dynamicznie rozwijające się miasto portowe i słynne szlaki wodne tworzące jego niepowtarzalny urok. Jednak jego dzisiejsze atrakcje wypływają z jego naturalnego piękna aniżeli działalności przemysłowej. Warto to piękno dostrzegać, bowiem każde prawdziwe piękno pochodzi od Pana Boga – jak możemy przeczytać w Księdze Rodzaju: A Bóg widział, że wszystko, co uczynił, było bardzo dobre (Rdz 1, 36).

O autorze

ks.abp Henryk M. Jagodziński

ks.abp Henryk M. Jagodziński

ur. w 1969 r. w Małogoszczu. Ukończył WSD w Kielcach i otrzymał święcenia kapłańskie. Uzyskał doktorat z prawa kanonicznego na Uniwersytecie Świętego Krzyża w Rzymie. W 1999 rozpoczął przygotowanie do służby dyplomatycznej na Papieskiej Akademii Kościelnej, którą ukończył w 2001. W tymże roku rozpoczął służbę w dyplomacji watykańskiej pracując kolejno jako sekretarz nuncjatur: na Białorusi (2001-2005) i w Chorwacji (2005-2008). W 2008 rozpoczął pracę w Sekcji ds. Relacji z Państwami w Sekretariacie Stanu Stolicy Apostolskiej. W latach 2015-2018 Radca Nuncjatury Apostolskiej w Indiach, a w latach 2018-2020 w Nuncjaturze w Bośni i Hercegowinie. 3 maja 2020 Ojciec Święty Franciszek ogłosił jego nominację na Nuncjusza Apostolskiego w Ghanie i Arcybiskupa tytularnego Limosano.

Leave a Reply

%d bloggers like this: