Podróże i zwiedzanie

Amritsar i Złota Świątynia

W połowie grudnia miałem okazję odwiedzić Amritsar, stolicę stanu Pendżab. Czas na zwiedzanie miasta nie był najlepszy, ponieważ jest to okres wszechobecnej mgły. Można powiedzieć, że i tak byłem szczęśliwcem, ponieważ mgła nie zakłóciła rozkładu lotów. Amritsar jest świętym miastem sikhów, gdzie znajduje się ich sławna Złota Świątynia. Sikhowie są bardzo łatwo rozpoznawalni ze względu na charakterystyczne turbany, których noszenie jest jednym z ich religijnych obowiązków. Nigdy ich nie zdejmują oraz nigdy nie obcinają włosów. Nawet w czasie dwóch światowych wojen byli zwolnieniu z obowiązku noszenia hełmów w armii brytyjskiej. Podobnie jest obecnie w armii indyjskiej, gdzie noszą swoje tradycyjne nakrycia głowy. Noszenie turbanu oraz nieścinanie włosów należy do tzw. pięciu Ka. Pozostałe trzy Ka to noszenie specjalnego grzebienia nazywanego kangha, służącego do czesania włosów, sztyletu lub krótkiego miecza zwanego kirpan, który symbolizuje godność, oraz stalowej bransolety czyli kara, którą nosi się na prawym nadgarstku. Ma ona odstraszać zło i przypominać o religijnych powinnościach. Sikhizm został zapoczątkowany przez Guru Nanaka, urodzonego w 1469 r., w rodzinie hinduistycznej. Guru znaczy tyle co nauczyciel, a sikh znaczy uczeń. Mając około trzydziestu lat, w trakcie medytacji, Guru doznał religijnego objawienia, w trakcie którego miał być zabrany do nieba, gdzie ujrzał prawdziwe oblicze Boga, który nie był bogiem ani hindusów, ani muzułmanów. Nanak odrzucił system kastowy, twierdząc, że wszyscy są równi. Od tego momentu zaczął swoją działalność nauczycielską. Część swoich nauk zawarł w Mul Mantrze – mantrze, która jest dla sikhów najważniejszą modlitwą. Jego dzieło było kontynuowane przez kolejnych dziewięciu guru. Ostatni z nich, który zmarł w 1708 r., stwierdził, że na nim zakończyło się objawienie i od tej pory rolę guru sikhów ma pełnić licząca 1430 stron Święta Księga, nazywana Sri Guru Granth Sahib, zawierająca nauki dziesięciu guru. Jej oryginał znajduje się w Złotej Świątyni w Amritsarze. Sikhowie nie posiadają stanu kapłańskiego, ani jakiejś hierarchii. Można zaryzykować stwierdzenie, że sikhizm jest swoistą kompilacją dwóch największych religii Indii, tj. hinduizmu i islamu. Z islamu pochodzi wiara w Jedynego Boga, który nie ma wizerunku ani wcieleń, a z hinduizmu pochodzą praktyki medytacyjne. Za pośrednictwem tych  praktyk można, według nich, uzyskać prowadzącą do oświecenia łączność z Bogiem.

Samo miasto Amritsar zostało założone w XVI w. przez czwartego guru sikhów. Jego syn i następca wzniósł w nim Złotą Świątynię, która jest najważniejszym obiektem kultu sikhów. Świątynia sikhów nosi nazwę gurdwara. Na wzór Złotej Świątyni powstały podobne święta miejsca w innych miastach Indii i poza jej granicami. Pośrodku świętego stawu, zwanego Sadzawką Nektaru, znajduje się budynek świątyni z kopułą w kształcie odwróconego lotosu pokrytą szczerym złotem. Jak wszystkie sikhijskie gurdwary jest dwupoziomowa i otwarta na cztery strony świata, co ma symbolizować otwarcie na wszystkich ludzi.

img_3191

Nasz przewodnik zaprowadził nas na plac, nad którym dominował biały budynek przypominający pałac maharadży, z okazałym wejściem, nad którym wznosiły się białe kopuły. Plac wyłożony był białymi i jasno brązowymi, marmurowymi płytami, ułożonymi w geometryczne wzory. Przewodnik zarządził, że już tutaj musimy zdjąć buty i skarpety, i boso udać się na teren świątynny. Stąd prowadziło główne wejście do gurdwary. Przed wejściem stało dwóch strażników, w żółtych turbanach i niebieskich tunikach, z których jeden siedząc na schodku, podpierał się stylizowaną włócznią. Z kolei już na terytorium gurdwary, strażnicy mieli żółte tuniki i ciemnoniebieskie turbany. Po przekroczeniu bramy wejściowej, nasz przewodnik upadł na kolana i czołem dotknął posadzki na znak czci, chociaż sam jest hinduistą. To otwarcie hinduistów na doświadczenia religijne innych wyznań jest zjawiskiem dość powszechnym w Indiach. Chociaż wszystko było spowite mgłą, to od razu na środku olbrzymiej sadzawki dostrzegliśmy sylwetkę złotej świątyni, która połączona była mostem z brzegiem. Cała olbrzymia przestrzeń zamknięta była białymi pawilonami, z charakterystycznymi podcieniami. W jednym z rogów, prostokątnego placu świątynnego umieszczony był olbrzymi ekran, gdzie na niebieskim tle, białymi literami wyświetlane były cytaty ze Świętej Księgi. Kiedy przechodziliśmy obok, akurat pojawił się napis w języku pendżabi i angielskim Ukochany, prawdziwy Nauczyciel (guru) jest zawsze ze mną, i gdziekolwiek bym nie był, on wybawi mnie. Ma się wrażenie, że niektóre cytaty swoim stylem przypominają Psalmy albo Księgi Mądrościowe Starego Testamentu.

W otaczających staw budynkach znajdują się noclegownie dla pielgrzymów oraz kuchnie. Zanim dotarliśmy do mostu, nasz przewodnik zaprowadził nas do olbrzymiej przestrzeni, gdzie przygotowuje się posiłki, z których może skorzystać każdy, kto tutaj przychodzi. Tak jest we wszystkich gurdwarach. Niesamowite wrażenie robi ogromna ilość pracujących tutaj ludzi oraz rozmiary kotłów i patelni. Jedni cierpliwie łuskają zielony groch, inni przygotowują chapati, czyli rodzaj tutejszego chleba, a jeszcze inni mieszają w olbrzymich kotłach rodzaj, gęstej, warzywnej zupy. Posiłki są wegetariańskie. Również rozdzielanie posiłków, rozmieszczanie przychodzących, jak i mycie naczyń, przebiega bardzo sprawnie. Trochę zaskakują niektóre technologie, które są połączeniem techniki i tradycji, co okazuje się bardzo skuteczne. Zdążając w kierunku Złotej Świątyni minęliśmy miejsce, gdzie niektórzy sikhowie dokonywali rytualnej kąpieli. Wreszcie doszliśmy do mostu, gdzie ustawiały się dwie kolejki do Złotej Świątyni. Jedna większa, prowadziła do głównego wejścia, i druga węższa do wejścia bocznego. Przejście przez główne wejście, naprzeciw księgi, wiąże się ze specjalnym błogosławieństwem. My oczywiście wybraliśmy opcję szybszą.

W samej gurdwarze, na dwóch poziomach, odśpiewywany był tekst Świętej Księgi. Niektórzy starali się zatrzymać i medytować wraz ze śpiewającymi. Po zachodzie słońca jest ona przenoszona w lektyce przez most do Domu Zgromadzeń, do miejsca, gdzie księga, jak to się określa tutaj, śpi. Następnie rano jest z powrotem wnoszona do świątyni. Wśród zgromadzonych wielu było nie sikhów, których łatwo rozpoznać, ponieważ nie mieli turbanów, ale pomarańczowe chusty, tak jak my.

IMG_3174

 

Miało się wrażenie, że wszystko tutaj odbywa się w rytm przejmującej melodii, na jaką śpiewane są teksty ze Świętej Księgi. Po wyjściu ze świątyni, nasz przewodnik zaprowadził nas do miejsca, gdzie 13 kwietnia 1919 wojska brytyjskie dokonały masakry ludności cywilnej, zgromadzonej na wiecu związanym z uroczystościami religijnymi. W trakcie wydarzeń, znanych jako masakra w Amritsarze albo masakra w Jallianwala Bagh, brytyjskie oddziały bez ostrzeżenia otworzyły ogień do tłumu nieuzbrojonych ludzi. Wcześniej miały tam miejsce protesty przeciwko nowym zarządzeniom administracji kolonialnej. Według brytyjskiego raportu, dotyczącego tego wydarzenia, w masakrze miało zginąć 379 osób, a 1200 odnieść obrażenia. Natomiast według strony indyjskiej życie miało tam stracić około 1000 ludzi i jeszcze więcej odniosło rany. Zdaniem wielu historyków to wydarzenie stało się punktem zwrotnym w stosunkach brytyjsko-indyjskich i przyczyniło się do zintensyfikowania ruchu niepodległościowego oraz protestów w duchu obywatelskiego nieposłuszeństwa. Na środku parku wznosi się obelisk z czerwonego piaskowca ku czci zabitych. Na okalających ścianach zaznaczone zostały miejsca po kulach wystrzelonych przez brytyjskich żołnierzy.

Tego dnia udaliśmy się również do wioski Wagah, znajdującej się 30 km od Amritsar, gdzie ma miejsce wojskowa ceremonia ściągania flag z masztów po obu stronach granicy indyjsko-pakistańskiej, która odbywa się codziennie przed zapadnięciem zmroku. Ceremonia ma bardzo ciekawą oprawę, zwłaszcza zaskakuje krok marszowy po obu stronach. Żołnierze najpierw prawie że biegną, a potem wyciągają nogi tak wysoko, że dotykają nimi swoich czapek, z charakterystycznym irokezem. Ten sam kształt czapek znajduje się po obydwu stronach granicy; różnią się tylko kolorystyką. Dość osobliwym gestem w tym ceremoniale jest wzajemne prężenie muskułów. Między obydwoma stronami panuje doskonała synchronizacja gestów w trakcie trwania ceremonii, pomimo różnic, jakie dzielą obydwa kraje. Tej uroczystości towarzyszy zawsze tłum widzów, dla których po obu stronach granicy wybudowano specjalne widownie. Zgromadzeni dopingują swoich żołnierzy okrzykami, a czasem piosenkami.

img_3217

W tej egzotycznej atmosferze Amritsaru, odwiedziliśmy także na chwilę modlitwy kościół katolicki pod wezwaniem Matki Bożej, który był konsekrowany w 2013 r. Zaskoczyła nas jego „bajkowa” niemalże architektura, wyrażająca się szczególnie przez dwie wierze, które wydawały się jakby przeniesione z jakiegoś zamku. Dwa ramiona schodów prowadzące do wejścia znajdującego się na piętrze wejścia, otaczały figurę Matki Bożej umieszczonej na stylizowanej skale, a z góry osłoniętej palmą. Pomiędzy wieżami, na wysokości tuż przy hełmach, figura Jezusa, w towarzystwie dwóch aniołów w różowych szatach, z otwartymi ramionami zapraszała do środka. Chociaż był to jeszcze Adwent, wewnątrz dekoracja miała już charakter wyraźnie świąteczny. W kościele nie było ławek, co jest zjawiskiem dość częstym w kościołach w Indii. Na posadzce rozpostarta była wykładzina, na której ludzie siadają bezpośrednio. Tak jak i w innych świętych miejscach, również wchodząc do kościołów, ludzie zdejmują obuwie. Pomimo tej egzotyki, to jednak w tej świątyni poczułem się jak u siebie, ponieważ był tam Chrystus w tabernakulum. W takich miejscach rozumie się, co to znaczy tak naprawdę przymiotnik katolicki, nawet na końcu świata. A może zwłaszcza tam.

O autorze

ks.abp Henryk M. Jagodziński

ur. w 1969 r. w Małogoszczu. Ukończył WSD w Kielcach i otrzymał święcenia kapłańskie. Uzyskał doktorat z prawa kanonicznego na Uniwersytecie Świętego Krzyża w Rzymie. W 1999 rozpoczął przygotowanie do służby dyplomatycznej na Papieskiej Akademii Kościelnej, którą ukończył w 2001. W tymże roku rozpoczął służbę w dyplomacji watykańskiej pracując kolejno jako sekretarz nuncjatur: na Białorusi (2001-2005) i w Chorwacji (2005-2008). W 2008 rozpoczął pracę w Sekcji ds. Relacji z Państwami w Sekretariacie Stanu Stolicy Apostolskiej. W latach 2015-2018 Radca Nuncjatury Apostolskiej w Indiach, a w latach 2018-2020 w Nuncjaturze w Bośni i Hercegowinie. 3 maja 2020 Ojciec Święty Franciszek ogłosił jego nominację na Nuncjusza Apostolskiego w Ghanie i Arcybiskupa tytularnego Limosano.

Leave a Reply

%d bloggers like this: