Rodzina

Dzień Ojca

Na Dzień Ojca zostawię Wam tu jeden z piękniejszych dialogów prostego, niewykształconego ojca z dorosłym wykształconym synem:

– Podobno spotkałeś swojego bohatera… – powiedział ojciec.

– Posłuchaj, wiem że nie zgadzamy się w pewnych sprawach – odparł syn. – Prawie w niczym się nie zgadzamy. Ale wierzę, że mogę dojść do czegoś na tym świecie. I to nie dlatego, że jestem inny niż ty tato, tylko dlatego, że jestem taki sam. Potrafię być tak samo uparty i tak samo twardy.

– Mam nadzieję, że mogę być tak dobry jak ty. Oczywiście dr von Braun to wielki uczony, ale nie on jest moim bohaterem. – dokończył wypowiedź.

Cytat z filmu „Dosięgnąć kosmosu”.

 

Tatusiowie są różni. Jedni to super kumple do zabawy, inni bez podejścia do dzieci, zamknięci w świecie dorosłych, jakby sami nigdy nie mieli dzieciństwa. Nie są to jednak cechy, które przeważają o ich relacjach z dziećmi.

 

Gdy dzieci są małe, wożą je na grzbietach, chodząc na czworakach, bawią się w konia, osła, lub inne zwierzę, podrzucają wysoko w powietrze, pokopią razem piłkę, nauczą wbijać gwoździe w pieniek, czy jeździć na rowerze. Zabawy z tatą są raczej ryzykowne, jeśli oczywiście tata nie jest z zawodu BHPowcem, albo innym maniakiem zachowania bezpieczeństwa. Zajęcia te narażone są nierzadko na otarcie kolan, poturbowanie, czy inne niewygody. Jednego im nie można odmówić – są ekscytujące, pełne adrenaliny i ciekawe.

Tata lubi ryzyko i uczy podejmowania tegoż ryzyka dzieci. On nie przejmuje się plamą na sukience, czy spodenkach, bo ważniejsza jest zabawa, działanie, cel. Pewnego razu pół nocy robił synowi koronę Hadesa, by rano zauważyć, że korona jest niestety za mała, za to była wymuskana i przepiękna.

 

Tata też w pewnym stopniu uczy dzieci samodzielności, ponieważ jest leniwy i lubi wysługiwać się nimi: „Idź skoś trawę”, „napraw ten rower – nie masz dętki? To idź sobie kup”, „obierz ziemniaki, bo ja jestem zajęty”. Jest to bardzo dobra przypadłość ojcowska. Nie jest dzięki temu nadopiekuńczy i nie wyręcza dzieci na każdym kroku, jak zwykła to robić mama.

 

Ojcowie wdrażają dzieci w życie dość surowo, narzucając poważne kary, choć u nas bywało z tym różnie. Tata zapominał często jaka i na jak długo była ustanowiona kara, przechodząc nad nią nazajutrz do porządku dziennego.

 

Ojcowie w oczach nastoletnich dzieci tracą na jakiś czas swój autorytet, spadając do poziomu starego zgreda, wapniaka i ramola. Nie są już tak podziwiani i szanowani, a raczej ich obecność bywa w pewnych sytuacjach niezręczna i żenująca. Co, by nie powiedzieli – towarzyszy im obciach.

 

Tatusiowie potrafią odnaleźć się nawet w tych opałach. Cechuje ich mniej emocjonalny stosunek do „jazgotu” nastoletniego buntu, niż w przypadku mamy. W całym tym nastoletnim rozgardiaszu tata potrafi nie tylko zganić i wyrazić dezaprobatę w bardzo istotnych kwestach, ale także prawdziwie pochwalić. Umie docenić dobre cechy i walory swoich dzieci, a robi to w wyjątkowy, swoisty sposób. Każda taka pochwała jest jak perełka, która pozostaje w sercu na dłużej.

 

Rodziciel potrafi nawet wspiąć się na wyżyny autorefleksji i zanim uklęknie do rodzinnej modlitwy zdarza mu się przeprosić serdecznie i z serca swoje pociechy, jeśli to on tym razem przeskrobał.

 

– Do taty trzeba dorosnąć – powiedział mi kiedyś najstarszy syn. – Bo jak się do niego dorośnie, to wtedy docenia się, że jest oczytany, mądry i ma dużą wiedzę.

– Można się dużo od niego dowiedzieć o świecie, polityce, podyskutować na ciekawe tematy. – dodał młodszy syn. – Tata jest nietuzinkowy.

– A ja, jak poznałam ojców moich koleżanek, to stwierdziłam, że nasz to jest jeszcze najmożliwszy – wtrąciła się córka.

 

Słuchałam tego z zaskoczeniem i z niedowierzaniem przecierałam oczy, jak towarzystwo ewoluowało. Sorry, raczej, jak przepoczwarzył się tata w ich oczach.

Obraz Dawnyell Reese Pixabay

O autorze

Krystyna Łobos

Krystyna Łobos

Żona, matka dwóch synów i córki. Z wykształcenia filolog i piarowiec. Rzecznik Orszaku Trzech Króli w Rzeszowie. Perfekcjonistka na odwyku. Woli pisać niż mówić. Lubi włóczyć się po górach, słuchać ludzi, czytać powieści fantasy oraz dobre komiksy. Uwielbia rodzinne seanse filmowe i długie rozmowy z mężem.
Na Facebooku prowadzi stronę Siemamama

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: