Zarządzanie domem

Mama w domu

Spieszę do Was z kilkoma refleksjami na temat godzenia pracy z macierzyństwem, pozostawania w domu z dziećmi, edukacji domowej, etc.

Otóż:

a. Decyzja o powrocie do pracy zawodowej albo pozostaniu w domu ZAWSZE powinna być owocem rozeznania OBOJGA małżonków. Nie ma recepty, która sprawdzi się w każdym przypadku; życie uczy nas giętkości oraz adaptowania się do nieustannie nowych sytuacji. Trzeba rozeznawać na bieżąco, co oczywiście wymaga dobrej komunikacji, przyzwolenia na różnice zdań oraz umiejętności pójścia na kompromis.

b. Nasze państwo nie wspiera rodzin, nie daje zaplecza socjalnego; mama, która zostaje w domu dla systemu praktycznie nie istnieje. Emerytura i starość zawsze nas zaskakują, jak zima drogowców, jest w niech tak wiele zmiennych nieprzewidywalnych, że trudno się na każdą okazję przygotować. Jako mama, która od początku była z dziećmi w domu, w tej chwili ze strony państwa mogę liczyć na jakieś niewielkie pieniądze emerytalne, chyba około tysiąca złotych. Czy mam lęki przed starością? Miewam. Czy boję się, że jestem kobietą grubo po pięćdziesiątce, a wciąż mam do wychowania dziecko w wieku szkolnym? Owszem, takie lęki na mnie spadają od czasu do czasu. Na co liczę? Na Opatrzność Bożą, która jeszcze NIGDY mnie nie zawiodła. Na moje dorosłe dzieci, które wspólnie z mężem wychowaliśmy i wykształciliśmy tak dobrze, jak tylko umieliśmy i w takich szkołach, na jakie nas było stać i jakie uznaliśmy za najlepsze dla naszych dzieci. Czy to egoizm z mojej strony? Taki sam, jaki wykazuje dziecko w stosunku do rodziców – tylko role się odwracają. Staramy się z mężem dywersyfikować źródła utrzymania, oczyścić hipotekę domu i żyć stosunkowo skromnie. Mamy nadzieję nie być obciążeniem dla naszych dzieci i dając z siebie trzysta procent, całą resztę oddajemy w ręce mocniejsze od naszych.

c. Z jakiejś przyczyny w społeczeństwie wciąż pokutuje stereotyp mamy domowej jako rozczochranej baby w szlafroku i kapciach, pędzącej życie w kuchni nad zlewem pełnym brudnych obierków kartoflanych oraz prezentującej poziom umysłowy jednokomórkowca. Społeczeństwo jest zawsze w głębokim szoku, kiedy widzi inteligentną, oczytaną, przedsiębiorczą kobietę, która w dodatku jest dobrze ubrana, umalowana i uczesana, a która jednocześnie jest niepracującą zawodowo mamą kilkorga dzieci. Szok, szok i niedowierzanie.

Kochane dziewczyny-mamy pamiętajcie, że zostając w domu nie marnujecie niczego, ani wykształcenia, ani potencjału, ani możliwości. Realizujecie się wychowując dzieci, zarządzając domem, planując zadania, dysponując budżetem – w końcu nieraz edukując domowo! To są poważne funkcje, które, gdyby je spieniężyć, dałyby górę forsy! Ile kosztuje niania! Ile kosztują prywatne korepetycje! Ile kosztuje dekorator wnętrz! Ile kosztuje catering! Można tak wymieniać bez końca. Musicie oczywiście dbać o ciało, o umysł, o emocje i o ducha, bo jesteście wzorem dla swoich dzieci i chodzącą reklamą swojej rodziny. Nie będę teraz o tym się rozpisywać, może innym razem.

O autorze

Katarzyna Głowacka

Katarzyna Głowacka

Mama piątki dzieci, babcia jednego wnuka; z zawodu doradca rodzinny, z upodobania blogerka (Mama w dużym brązowym domu) oraz nałogowa czytelniczka. Mieszka z rodziną w podwarszawskim Józefowie.

2 komentarze

  • Cieszę się z tego artykułu. Chciałabym więcej czytać o kobietach które mają wiele dzieci i o tym jak sobie radzą z presją społeczeństwa.

  • Mam piątkę. Pracuję zawodowo, uczę jęz. polskiego w liceum. Na szczęście nikt nie wywierał na mnie presji, po prostu lubię swoją pracę. Zdarzało mi się słyszeć różne komentarze dotyczące liczby dzieci, podliczanie, ile mam z 500+, mimo że najstarsi synowie są już pełnoletni. Nie przejmuję się tym i robię swoje. Chociaż bywa ciężko.

Leave a Reply

%d bloggers like this: