Społeczeństwo

Nie odkładaj macierzyństwa na potem – ta kampania jest troską

Kampania społeczna, która wywołała ostatnio lawinę sprzeciwu – „Nie odkładaj macierzyństwa na potem”. Komentarze w sieci prześcigają się w atakach. Nie bądźmy śmieszni. Ta kampania jest troską. Tak samo jak troską jest to, by w naszym kraju jeździło się bezpiecznie i jadło zdrowo.

Kampania społeczna, która wywołała ostatnio lawinę sprzeciwu – „Nie odkładaj macierzyństwa na potem”. Komentarze w sieci prześcigają się w atakach – „mój brzuch – moja sprawa”, „precz od naszych macic”, „jakim prawem ktoś wtrąca się w moje życie”, „zamiast zachęcić do macierzyństwa – odstrasza” etc etc etc.

Wystarczy jednak spojrzeć na tę kampanię z innej strony. Dlaczego nie gorszą nas spoty i akcje przeciwko paleniu papierosów ? „Palenie powoduje raka”, „palacze młodziej umierają”. Czy ktoś gdzieś oburzał się, że „moje płuca, moja sprawa”, lub też „precz od naszych płuc”?
A może kampanie dotyczące bezpiecznej jazdy samochodem i przestrzegania przepisów drogowych? Dlaczego nie podnosi się larum, że oto „moje życie – moja sprawa”, „precz od naszych samochodów i naszych fotelików i precz od nas kierowców” ?

Kampanie na rzecz zdrowego stylu życia, a szczególnie zdrowego odżywiania to już całkowicie wchodzenie w nasze prywatne życie. Wchodzenie do talerza. Wytykanie błędów. Informowanie o skutkach złego odżywiania jest jak zastraszanie, jak karmienie lękiem. Jakim prawem ktoś nas tym bombarduje, ktoś śmie nas o tym informować, przecież „ mój organizm – moja sprawa”, „precz od naszych chorób, od naszych żołądków i wątrób. Precz od naszych jelit i naszego serca!”.
Tylko do tej pory nie słyszałam ani razu takiego sprzeciwu. Dlaczego? Czy nasza sfera duchowa – do jakiej możemy zaliczyć rodzicielstwo, jest mniej ważna niż to co jemy ? Czy zdrowy żołądek zastąpi żałość i tęsknotę za utraconym macierzyństwem ?

Nie bądźmy śmieszni. Ta kampania jest troską. Tak samo jak troską jest to, by w naszym kraju jeździło się bezpiecznie i jadło zdrowo. W tej kampanii nie ma słowa narzucającego się. Jest to przyczynek do refleksji nad wyborami życiowymi. Zmusza do przemyślenia jeszcze raz tego dokąd idziemy.
Do rodzicielstwa nikt nie ma prawa zmuszać. Nikt!
Jednak skoro ma ktoś prawo dawać nam złotą radę odnośnie jedzenia kaszy jaglanej, zamiast frytek, tak samo ma prawo, często przez przykład życia – dać radę odnośnie najważniejszych spraw w życiu.
Żadna zdrowa psychicznie matka nie powie, że jedzenie kaszy jaglanej czy picie herbatki z pokrzywy jest dla niej ważniejsze niż to, że urodziła dziecko.
To nie jest sięganie tylko w sprawy osobiste, to nie jest tylko poruszanie sumienia, to nie jest tylko wprawianie w zakłopotanie. To jest o wiele bardziej sprawa poważna. To jest zaczyn to walki wewnętrznej człowieka. Do tego czy oddać część siebie, by dostać ogrom – bo tym jest rodzicielstwo.
Nie oceniam jakości spotu, nie oceniam jakości memów – nie jestem w tym ekspertem. Dla mnie jednak liczy się przekaz. Przekaz jasny i oczywisty.
Kobieto! Mężczyzno! Nie dajcie się oszukać. Rodzicielstwo nie jest degradacją, rodzicielstwo jest rozwojem. Jest miłością jakiej do tej pory nie znaliście.

Foto: nieodkladajmacierzynstwa.pl

O autorze

Iga Stolar-Łypczak

Iga Stolar-Łypczak

Żona. Matka. Familistka. Studia UKSW i KID. Założycielka klubu "Karmelowe dzieci". Poza duchowością karmelitańska interesuje się angelologia i nauką o czyśćcu. Wielbicielka kuchni włoskiej, bezglutenowej i własnych wypieków. Uwielbia czytać. Ma słabość do mantylek, kawy, czarnej herbaty i rodzin wielodzietnych.

1 Komentarz

  • Pani Igo, nie jestem śmieszna. Nie podzielam też poglądu typu: moja macica -moja sprawa. Kampanie zachęcające do macierzyństwa/ rodzicielstea są potrzebne. Jak Pani słusznie zwróciła uwagę – a ja pozwolę sobie uzupełnić – widocznie jest jakaś różnica pomiędzy omawianą kampanią, a kampaniami na rzecz przestrzegania przepisów w ruchu drogowym, na rzecz niepalenia papierosów, czy na rzecz zdrowego odżywiania. Widocznie jest jakaś różnica skoro jest taki a nie inny odzew. I zamiast obrażać się na społeczeństwo i negować ewentualne błędy FMiT lepiej zrobiłaby radząc się doświadczonych fachowców np.psychologów, psychologów społecznych czy też socjologów – dlaczego reakcje są takie, a przy innych kampaniach takich reakcji nie ma. Ja nie mam dużego doświadczenia ale na bazie swojej wiedzy stwierdzam, że kampania ta dotyczy najdelikatniejszej i najintymniejszej sfery życia człowieka. A z tą sferą należy postępować z wyczuciem. Raczej zachęcać niż strofować i straszyć samotną starością. O ile przy kampanii dotyczącej ruchu drogowego trzeba ludźmi potrząsnąć i to solidnie, o tyle sprawa podejścia do życia, do planowania rodziny jest sprawą tak naprawdę osobistą i można tu liczyć jedynie na powolne mentalne zmiany, a do tego potrzeba i czasu i wyczucia i szacunku do odmiennych poglądów (bez okazania mu szacunku nie ma co liczyć na wywarcie wpływu na kogokolwiek). Przede wszystkim jeżeli uważany, że skoro społeczeństwo poszło w jakiejś dziedzinie poszło w złym kierunku…to należy uznać i zrozumieć, że odwrócenie tego procesu wymaga czasu i dojrzewania do tej zmiany. W psychoterapii jest taka zasada, że nie mówi się klientowi wprost: np., że jest uzależniony dopóki nie będzie na to gotowy. I tutaj powinniśmy kierować się podobną zasadą. Dobra kampania powinna być oparta o rozeznanie na jaki przekaz społeczeństwo jest gotowe. Bo jeśli zaserwujemy coś zbyt pochopnie to klient zacznie wypierać. Odwróci się na pięcie. A kampania nie przyniesie oczekiwanych rezultatów. Uważam, że tak może być i w tym przypadku. A szkoda by było, bo sprawa jest ważna. Szkoda, że FMiT broni się przed krytyką, nie chce jej przemyśleć i wyciągnąć wniosków ale uparcie i przedwcześnie gratuluje sobie sukcesu. Jestem głęboko tym rozczarowana.

Leave a Reply

%d bloggers like this: