Pro-life

Protest raczej biały

Oj gorąco ostatnio w mediach, na blogach, na portalach społecznościowych… A wszystko za przyczyną ustawy antyaborcyjnej, nad zaostrzeniem której się teraz debatuje.

Znani i lubiani w większości głośno krzyczą o prawie kobiety do decydowania. Bo przecież to o dalsze życie tej kobiety chodzi – o jej wybór, o jej wolność, bo taki krok zaważy przecież na reszcie jej życia… Słychać coraz bardziej wściekłe głosy, cięte riposty, ‘twarde’ argumenty: żyjemy w dwudziestym pierwszym wieku, chcemy wolności, prawa do decydowania, to nasze życie, nasze wybory, nasze decyzje… Wszystko tak pięknie ubrane w nienaganną terminologię – aż ciężko jej się sprzeciwić…

Tylko, że…. o czym my w ogóle dyskutujemy – o czym? O tym, żeby matce wolno było wydać wyrok śmierci na własne dziecko w zgodzie z prawem?

Tak wiem – czarny protest ma „solidne” argumenty…Co jeśli dziecko poczęło się z gwałtu? Co jeśli zagrożone jest życie matki? Co jeśli dziecko jest tak silnie upośledzone, że nie ma szans na przeżycie?

Ale zadajmy te pytanie inaczej…

Jeśli dziecko zostało poczęte z gwałtu, to czy odbiera mu to godność ludzką i prawo do życia? W czym ono zawiniło? Czy wolno nam je zabić by ulżyć upokorzeniu i bólowi kobiety, która padła ofiarą tego obrzydliwego czynu? Czy na pewno pomożemy jej, gdy do tej całej tragedii dołożymy jeszcze morderstwo dziecka?! Ale ona ma prawo decydować! – krzyczą… Tylko czy ona wie na co się decyduje? Aborcja już na zawsze pozostawi cień na jej życiu. Z tą decyzją przyjdzie jej się mierzyć dzień po dniu, bo nad zamordowaniem własnego dziecka nie da się tak po prostu przejść do porządku dziennego. Nie można przecież wstać następnego ranka, spojrzeć w lustro i być tym, kim się było wcześniej? Nie można, prawda?

Jeśli dziecko jest upośledzone, bądź zdeformowane to czy wolno nam je unicestwić? A co jeśli nie jest? Jeśli się okaże, że lekarze postawili złą diagnozę, albo, że dziecko mimo diagnozy radzi sobie lepiej niż sądzono? Albo, że niedługo po urodzeniu dziecka chorego znajdzie się lekarstwo, które pozwoli mu żyć normalnie? A nawet jeśli jest upośledzone to czy wolno nam bawić się w Pana Boga i decydować komu wolno żyć a komu nie? Czy wolno nam dawać prawo do życia zdrowym i silnym, a odbierać je chorym, upośledzonym, lub tym których poczęto inaczej niż w małżeńskim łożu?

Nie zrozumcie mnie źle – ja nie chcę potępiać żadnej matki, która desperacko zdecydowała się na aborcję, bo nie mnie ją oceniać – to już rola Najwyższego, ale potępiam zabijanie niewinnych i bezbronnych których likwiduje się, bo nie spełniają norm i oczekiwań. Wiem, że bywają sytuacje dramatyczne, bolesne, skrajne, ale w imię miłości nie ma we mnie zgody na aborcję!!!

Historia już nie raz pokazała, że zasady łatwo jest naginać… Ze nadużycie jest pochodną pozwolenia na wyjątki od reguły. Tym właśnie sposobem w niektórych krajach nie rodzą się już prawie dzieci z zespołem Dawna, a przecież to nie jest upośledzenie zagrażające życiu. Czy naprawdę do tego dążymy?
Mówię głośne NIE dla aborcji i NIE podpisuję się pod #CzarnyProtest, ale tym samym nie chce wydawać wyroku skazującego dla matki, która tej aborcji dokonała. Jej nie potrzeba potępienia– jej roztrzaskaną duszę trzeba będzie jakoś posklejać. Jako chrześcijanka wierzę, że musimy pomóc takiej matce w drodze do wybaczenia sobie samej.

Ale też jako chrześcijanie musimy głośno wykrzyczeć TAK dla życia – każdego życia, na każdym jego etapie, bez wyjątku!!!!

O autorze

Aneta Wrzosek

Aneta Wrzosek

Aneta Wrzosek – przede wszystkim szczęśliwa żona oraz mama bliźniaków- Franka i Filipa. Poza tym także absolwentka University of West London i aktywna zawodowo specjalistka od marketingu. Autorka bloga: Katoliczka na Wyspach . W wolnych chwilach pasjonatka dekorowania wnętrz, mol książkowy, uzależniona od tańca, kosmetyków, mody, zdrowego stylu życia i domowych wypieków. Codziennie od nowa próbuje żyć maksymalnie i zarażać innych chrześcijańską radością.

Leave a Reply

%d bloggers like this: