Historia

Słoń a sprawa polska, czyli szwoleżerowie na Elbie

Kiedy jestem za granicą, zawsze staram się szukać polskich pamiątek czy jakichś związków danego kraju z Polską. Wiem, że to niepoprawne politycznie, coś w rodzaju kulturalnego buractwa według pewnych kręgów naszych obywateli, ale wcale się tego nie wstydzę i nie zamierzam tego zmieniać. Jeszcze w czasach kiedy o politycznej poprawności nikomu się nie śniło, sformułowanie „słoń a sprawa polska”, pojawiło się w naszym społeczeństwie w XIX w., jako ironiczne określenie na przesadne łączenia wszystkiego ze sprawą niepodległości Polski. Podobno powiedzenie to miał upowszechnić Stefan Żeromski w swoim „Przedwiośniu”, a później rozpowszechniło ze znaczeniem trochę szerszym, obejmującym swym zasięgiem doszukiwanie się wszelkich form związków z Polską. Według niektórych taka postawa ma byś znakiem kompleksów wobec narodów wyżej rozwiniętych, cokolwiek by to miało znaczyć. Pewien celebryta, mówiąc językiem współczesnym, swego czasu, w jednym z udzielonych wywiadów, pochwalił się, że jak jest za granicą to upomina żonę, aby w miejscach publicznych mówiła cicho po polsku, by na siebie nie zwracać uwagi. Trochę to dla mnie było dziwne, bo chociaż już żyję trochę na tym świecie, byłem w wielu krajach, to w żadnym obcym kraju nie spotkała mnie przykrość z powodu mówienia po polsku; co więcej, język polski okazał się często okazją do bardzo ciekawych i sympatycznych spotkań.

 

Ale wróćmy do wyspy Elby. W powszechnej świadomości kojarzy się ona z miejscem odosobnienia dla Napoleona Bonaparte po przegranej bitwie pod Lipskiem w 1813 r. Na mocy zawartego 11 kwietnia 1814 r. traktatu w Fontainebleau Napoleon zachował tytuł cesarski, miał sprawować suwerenną władzę nad położoną na Morzu Tyrreńskim wyspą Elbą. Przyznano mu dożywotnią pensję na utrzymanie dworu i oddziału gwardii. Miejsce swego zesłania Napoleon wybrał sam z trzech propozycji – Korfu, Korsyki i Elby. Zamieszkał w głównym mieście Elby, Portoferraio.

Powodem mojej wizyty na wyspie nie były pamiątki po Napoleonie, ale odwiedziny włoskich przyjaciół. Wiedziałem o pobycie cesarza Francuzów na wyspie, ale obecność polskich szwoleżerów umknęła mojej uwadze. Przypomniał mi o tym mój przyjaciel, pułkownik włoskich karabinierów.


Napoleonowi na wyspie towarzyszyło około 600 żołnierzy gwardii, z czego 109 polskich szwoleżerów pod dowództwem majora Jana Pawła Jerzmanowskiego. Legenda głosi, że Napoleon nadając Elbie flagę inspirował się polskimi barwami narodowymi na cześć swojego wiernego oficera, który z najwierniejszymi żołnierzami udał się z nim na wygnanie. Sam major Jerzmanowski był już legendą za życia. Po ucieczce Napoleona z Elby, w której przygotowaniu zresztą sam brał udział, w słynnym marszu na Paryż dowodził awangardą „armii”. Dnia 14 kwietnia 1815 roku został awansowany na pułkownika. Podczas kampanii 1815 roku, Napoleon wydał dekret zabraniający cudzoziemcom służby w jego gwardii, ale zrobił wyjątek dla polskiego szwadronu z Elby, który rozrósł się do 225 osób. W trakcie stu dni Napoleona szwoleżerowie zachowali polski mundur. Pomimo gróźb Wielkiego Księcia Konstantego, Namiestnika Królestwa Polskiego, zwanego potocznie Kongresowym, każącego wracać im do kraju, szwoleżerowie jednak pozostali wierni danemu słowu i wytrwali aż do końca. Wsławili się w bitwach pod Ligny i Waterloo, gdzie ranny został sam pułkownik Jerzmanowski. Ostatecznie, polscy szwoleżerowie z Elby, po przegranej Napoleona, 1 października 1815, zakończyli epopeję napoleońską i zostali zwolnieni ze służby francuskiej. Tylko niewielu szwoleżerów z tego oddziału weszło do pułków Królestwa Polskiego.

Oczywiście poprosiłem moich przyjaciół, abyśmy zwiedzili napoleońskie rezydencje. Najpierw udaliśmy się do letniej rezydencji w San Martino. Dotarliśmy tam około 11 godziny rano i jakież było nasze zdziwienie kiedy okazało się, że muzeum jest zamknięte, o czym świadczył zardzewiały łańcuch na bramie i równie leciwa kłódka, która go spajała. Tablica informowała, że we wtorki, czwartki, soboty i niedziele i święta muzeum jest otwarte od 8:30 do 13 godziny. My niestety przyjechaliśmy w środę, kiedy muzeum było otwarte dopiero od 14 do 18:30. Te same godziny były także w piątek. Muszę powiedzieć, że trochę mnie ten rozkład godzin zdziwił, ale trudno, co kraj to obyczaj. Więcej szczęścia mieliśmy w Portoferraio, gdzie mogliśmy zwiedzić wille Napoleona i zgromadzone tam pamiątki związane z jego pobytem. Miejsce piękne, położone nad brzegiem morza, w sąsiedztwie XVI wiecznej fortecy z małym ogrodem. Niestety, nic nie znalazłem na temat polskich szwoleżerów.

W blasku zachodzącego słońca, które zdawało się topić swój złoty blask w morskich falach, wspominaliśmy dawne chwile. Patrząc na spokojne plaże, trudno było sobie wyobrazić ponad stu naszych szwoleżerów w wysokich rogatywkach w tej egzotycznej scenerii jaką jest dla nas klimat śródziemnomorski. Ale z drugiej strony ziemia włoska jest bliska każdemu Polakowi z racji naszego hymnu, który na tej ziemi powstał: Marsz, marsz Dąbrowski z ziemi włoskiej do Polski. W hymnie naszym pozostał także i Napoleon: „dał nam przykład Bonaparte jak zwyciężać mamy”.

Ale nie wszyscy wiedzą, że również i Polska znajduje się w piątej strofie hymnu włoskiego:
“Son giunchi che piegano
Le spade vendute
Già l’Aquila d’Austria
Le penne ha perdute
Il sangue d’Italia
Il sangue Polacco
Bevé, col cosacco
Ma il cor le bruciò
”
(Quinta strofa de Il Canto degli Italiani)

Tłumaczenie:
„Najemne miecze
Jak cienkie trzciny
Już Austriacki orzeł
stracił swe pióra
Krew włoską
Krew polską
pił wraz z Kozakiem
Lecz wypaliła mu serce
”
(Piąta Strofa Pieśni Włochów)

Włochy są bliskie sercu każdego Polaka jeszcze z innego powodu – w Rzymie bowiem, spoczywają doczesne szczątki największego naszego rodaka, św. Jana Pawła II.

 

O autorze

ks.abp Henryk M. Jagodziński

ur. w 1969 r. w Małogoszczu. Ukończył WSD w Kielcach i otrzymał święcenia kapłańskie. Uzyskał doktorat z prawa kanonicznego na Uniwersytecie Świętego Krzyża w Rzymie. W 1999 rozpoczął przygotowanie do służby dyplomatycznej na Papieskiej Akademii Kościelnej, którą ukończył w 2001. W tymże roku rozpoczął służbę w dyplomacji watykańskiej pracując kolejno jako sekretarz nuncjatur: na Białorusi (2001-2005) i w Chorwacji (2005-2008). W 2008 rozpoczął pracę w Sekcji ds. Relacji z Państwami w Sekretariacie Stanu Stolicy Apostolskiej. W latach 2015-2018 Radca Nuncjatury Apostolskiej w Indiach, a w latach 2018-2020 w Nuncjaturze w Bośni i Hercegowinie. 3 maja 2020 Ojciec Święty Franciszek ogłosił jego nominację na Nuncjusza Apostolskiego w Ghanie i Arcybiskupa tytularnego Limosano.

1 Komentarz

  • Artkuł w bardzo ciekawy sposób ukazuje nieznane powszechnie fakty na temat relacji polskich żołnierzy z Napoleonem Bonaparte. Całość okraszona osobistymi doświadczeniami autora, co dodatkowo uprzyjemnia lekturę artykułu, który podkreśla wielowymiarowość relacji polsko- włoskiej. Zwraca uwagę wrażliwość autora na piękno otaczającej przyrody, a równocześnie głód faktów historycznych. Lektura artykułu zdecydowanie godna polecenia.

Leave a Reply

%d bloggers like this: