RODZINA

Te rady się sprawdzają!

Kompleksy na tle swojego wyglądu? Brak miłości? Problemy rodzinne? Strach przed chorobą, śmiercią? Ona ci pomoże!   

„Żyjąc w małżeństwie, należy, warto i trzeba czytać oraz rozważać słowa Pisma Świętego” – napisaliśmy w poprzednim odcinku. Aby nie pobudzać do zbędnej polemiki (dlaczego „trzeba” i „należy”), skupmy się na poszukaniu powodów, dla których WARTO to robić.

Najważniejszy powód jest oczywisty: Biblia nie jest książką o Bogu, tylko książką, w której Bóg mówi do człowieka. Święte księgi zostały spisane przez ludzkich autorów, ale pod Jego natchnieniem. Zawierają dokładnie to, co On chciał nam powiedzieć o naszym życiu i przeznaczeniu. Zostaliśmy stworzeni przez Boga i jedynym motywem, którym się kierował, była miłość. Z tego wynika fundamentalna prawda: każdy człowiek ma swoją godność – jest ważny, wręcz bezcenny w oczach Boga! Jakież to wspaniałe lekarstwo na targające nami kompleksy – na owe odstające uszy, krzywe nogi, siwe włosy, nieznajomość języków obcych, brak spektakularnej kariery zawodowej, willi z basenem i ogrodem…

Na kartach Biblii Bóg przekonuje, że Jego miłość do mnie – i tak samo do każdego innego człowieka – jest niewyczerpana i niezmienna. Owszem, może się „zatkać”, może przestać „płynąć”, ale tylko jeśli ja tak zdecyduję, jeśli odwrócę się od Boga. On uszanuje mój wybór, nie będzie się narzucał, ale zawsze będzie czekał, bo a nuż – choćby w ostatniej chwili życia – odmienię zdanie, zrozumiem swoją głupotę i rzucę się ku Niemu po ratunek.

Z Biblii dowiaduję się, że – niezależnie od współczesnego pomieszania pojęć w tej materii – Bóg „wymyślił” małżeństwo jako związek mężczyzny i kobiety: nierozerwalny aż do śmierci, oparty na wzajemnej miłości, do której On sam ich uzdalnia.

To właśnie przez tę księgę Bóg usuwa lub przynajmniej pomniejsza strach przed cierpieniem, chorobą, starością, wypadkiem, brakiem pieniędzy, utratą pracy. Pokazuje – na przykładzie własnego Syna – że krzyża, jakikolwiek on będzie, nie da się uniknąć, ale można go przyjąć i nie przegrać życia.

W Piśmie Świętym znajduję niezliczone rady, jak rozwiązywać problemy małżeńskiej i rodzinnej codzienności: jak przebaczać, nie gniewać się na siebie nawzajem, jak okazywać sobie nawzajem miłość i szacunek, darować urazy, okazywać cierpliwość, jak być wiernym, jak brać odpowiedzialność za los żony (św. Józef!), jak wychowywać dzieci, jak posługiwać się pieniędzmi, jak wyrażać miłość w pożyciu małżeńskim. W odróżnieniu od analogicznych rubryk w kolorowych czasopismach te rady się sprawdzają!

I wreszcie – Pismo Święte ukazuje nasze ostateczne przeznaczenie – do życia wiecznego. Usuwa dławiący tylu ludzi strach, że w ostatecznym rozrachunku życie, choćby najbardziej udane, nie ma sensu, bo prędzej czy później trzeba będzie zostawić wszystkie swoje osiągnięcia, bogactwa, tytuły i odejść w nicość. W Biblii jest zawarta zupełnie inna, fantastyczna wiadomość: obecne życie to tylko przedsmak wieczności, do której Bóg mnie zaprasza!

To tylko niektóre powody, dla których ja i moja żona czytamy oraz rozważamy słowa Pisma Świętego. One żyją w nas, przypominają się w różnych momentach codzienności. Pomagają dokonywać dojrzałych wyborów życiowych, przestrzegają, napominają, mówią: „Stop! Nie tędy droga!” lub: „Tak, dobrze myślisz, słusznie czynisz, tego się trzymaj!”.

To słowa, które podtrzymują w nas życie.

Autorzy: Beata i Piotr Strużanowscy

Artykuł ukazał się w magazynie Tak Rodzinie

Foto: https://pixabay.com/pl/users/pasja1000-6355831/

O autorze

Tak Rodzinie

Tak Rodzinie

Katolicki magazyn formacyjny Wydawnictwa Sióstr Loretanek

Leave a Reply

%d bloggers like this: