Historia

Warszawski fałszerz

Nie było na świecie praktycznie żadnego dokumentu niedającego się podrobić w tajnych lokalach AK. Nawet hitlerowcy uważali je niekiedy za bardziej oryginalne od tych… niemieckich. A za wszystkim stał warszawski fałszerz – Stanisław Jankowski.  

Warszawski fałszerz

Nikt się nie zorientował, że technicy z Organisation Todt to jadący do Brześcia cichociemni skoczkowie, a urzędnik firmy produkującej konserwy dla Wehrmachtu był oficerem wywiadu skierowanym na poszukiwanie poligonu V-l i V-2. Urocza blondynka Marie Springer przywiozła z Berlina fotografie „Tirpitza”, niemieckiego superpancernika. Inżynier „Bradl” jako generał Julius von Hallmann dotarł służbowo do Paryża. Wszyscy mieli nienaganne papiery. Ten mały przegląd ukazuje zaledwie skrawek gargantuicznej roboty Wydziału Legalizacji i Techniki („198”), który stworzył architekt i cichociemny Stanisław Jankowski.

Rok bez wystrzału

Jankowski czuł się przede wszystkim architektem. Urodził się w Warszawie w 1911 r. i na tutejszej politechnice ukończył w 1938 r. Wydział Architektury. Po wybuchu wojny został skierowany do Wilna. Nie zdążył ani razu wystrzelić, gdy internowano go na Litwie. Przez Rygę, Tallin, Sztokholm, Amsterdam i Brukselę dał nogę do Paryża. Tam dostał wreszcie upragnioną legitymację oficjalnie stwierdzającą: „Affectation: Armée Polonaise” – „Przydział do Wojska Polskiego”. Pseudoćwiczenia w pseudowojsku w obozie szkoleniowym w Coëtquidan, zwanym popularnie Koczkodanem, zakończyły się pierwszym prawdziwym strzelaniem z armaty przerwanym… poddaniem Francji przez marszałka Pétaina i ucieczką przed niemieckimi czołgami na rowerach do Croisique, skąd ostatnia brytyjska korweta HMS „Vigilliant” dowiozła Jankowskiego do Plymouth. Dokładnie tego samego dnia Niemcy rozstrzelali w Palmirach jego ojca i brata.

Gotowanie na gazie

Ćwiczenia artyleryjskie w Szkocji w „polskim” St. Andrews przerwało Jankowskiemu wezwanie na kurs doskonalenia administracji, pod którą to nazwą ukrywała się w istocie szkoła wywiadu. „Całość obejmowała specjalności najpotrzebniejsze do konspiracyjnej walki w kraju: dywersja, wywiad i łączność – wspominał pan Stanisław. – W cichociemnej gwarze szkoła wywiadu znana była jako «kurs gotowania na gazie», dywersja – jako «kurs korzonkowy», a łączność – tradycyjne «druciki», choć w dobie krótkofalówek i radaru niewiele z drutami mieli do czynienia”.

Ćwiczono fotografię, kaligrafię (podrabianie podpisów), chemię (trucizny, odtrutki, narkotyki i atramenty sympatyczne), szyfry, łączność, podstawy dywersji, ślusarkę (otwieranie zamków i podrabianie kluczy), naukę jazdy wszystkim i wychowanie fizyczne z lekcjami jujitsu prowadzonymi przez emerytowanego policjanta z Szanghaju, skokami spadochronowymi i słynnym Małpim Gajem Sosabowskiego. Po niemal rocznych ćwiczeniach Stanisław Jankowski wypowiedział sakramentalne słowa: „W obliczu Boga Wszechmogącego i Najświętszej Marii Panny Królowej Korony Polskiej kładę rękę na ten święty Krzyż, znak męki i zbawienia, i przysięgam, że będę wiernie i nieugięcie stał na straży honoru Polski, a o wyzwolenie jej z niewoli walczyć będę ze wszystkich sił moich, aż do ofiary mego życia. Wszystkim rozkazom organizacji będę bezwzględnie posłuszny, a tajemnicy niezłomnie dochowam, cokolwiek by mnie spotkać miało”.

Wszystko da się podrobić

Dopiero szósta próba dotarcia do kraju brytyjskim samolotem okazała się udana. Przeszkadzały głównie pogoda i ostrzał artyleryjski nad Bałtykiem, lecz wreszcie 4 marca 1942 r., jako Stanisław Kucharski (albo krócej „Burek”), dojechał pociągiem z Wyszkowa do „Warschau”. Niemal natychmiast dostał rozkaz organizowania Wydziału Legalizacji i Techniki. Niemal równocześnie spadł na „Burka” kolejny straszliwy cios. W przedwojennym mieszkaniu Jankowskich działające w konspiracji żona i teściowa ukrywały angielskich lotników i zbiegłą z getta Żydówkę. Po nalocie gestapo Żydówka dr Natalia Zandowa została rozstrzelana, Anglicy trafili do oflagu, a żona i teściowa do Auschwitz, gdzie umarły pod koniec 1942 r.

Robota konspiracyjna szła jednak pełną parą i już wkrótce nie było na świecie praktycznie żadnego dokumentu niedającego się podrobić w tajnych lokalach AK. Do zadań „Kucharskiego” należało również projektowanie oraz produkcja skrytek i opakowań służących do przechowywania i przenoszenia tajnej poczty. Do robienia skrytek doskonale nadawały się nie tylko szafy, biurka, kredensy czy futryn, ale również kiełbasy, pieczywo i warzywa.

Kiedy trzeba było schować przedmioty większych gabarytów, wykorzystywano grube stropy warszawskich kamienic. „Nasze podłogowe skrytki mimo typowych rozwiązań przeszły nierozpoznane przez niejedną wpadkę lokalu i rewizję gestapo – wspominał później – a w kilku wypadkach ostały się w budynkach częściowo zburzonych lub wypalonych podczas Powstania”.

Oflag dla elity

1 sierpnia 1944 r. porucznik Stanisław Jankowski jako „Agaton” ruszył do powstania w batalionie „Pięść”. W swojej słynnej białej furażerce walczył na Woli, w Śródmieściu, na Starym Mieście i Żoliborzu. Po poddaniu Warszawy, jako adiutant generała Bora-Komorowskiego, trafił wraz z nim i dowództwem AK do Oflagu 73 w Langwasser, a następnie do Colditz – obozu nad wyraz specjalnego.

„W chwili naszego przybycia w lutym 1945 roku – wspominał Jankowski – w obozie znajdowało się około czterystu jeńców: głównie Brytyjczyków, trochę Francuzów od de Gaulle’a, trzydziestu czeskich lotników z RAF-u i jeden Amerykanin. Byli to jeńcy specjalnie dobierani: schwytani uciekinierzy z obozów, spadochroniarze, komandosi i grupa tzw. prominents (znakomitości), między innymi kapitan Elphinstone, siostrzeniec królowej Elżbiety, porucznik Lascelles – lord Harewood, siostrzeniec króla Jerzego VI, kapitan lord Haig, syn marszałka, porucznik Alexander, bratanek marszałka, porucznik lotnictwa Stanów Zjednoczonych Winant, syn ambasadora USA w Londynie, jakiś kuzyn Churchilla i kilku innych, tak czy inaczej skoligaconych z możnymi tego świata. Oprócz tych utytułowanych «znakomitości» było też w Colditz kilku sławnych oficerów tej wojny, jak na przykład Group Captain Douglas Bader, dowódca Skrzydła 12 grupy myśliwskiej, w skład której wchodził polski dywizjon 302”.

Element niepewny?

Po wyzwoleniu obozu przez Amerykanów „Agaton” wyjechał do Anglii. W Liverpoolu ukończył studium urbanistyczne, po czym świadom stalinowskich represji na akowcach… wrócił do kraju. Jesienią 1946 r. zgłosił się w Biurze Odbudowy Stolicy i był jednym z nielicznych cichociemnych, o których nie upomniało się UB. Ta nietypowa sytuacja przysporzyła mu wielu wrogów pośród byłych kolegów i przyjaciół przekonanych, że współpracuje z bezpieką, którzy nie wiedzieli wówczas, że Jankowski jako „element niepewny” był inwigilowany do końca lat pięćdziesiątych. Dzięki projektom Trasy W-Z i MDM jako budowniczy Warszawy zyskał międzynarodową sławę, która pozwoliła mu tworzyć plany urbanistyczne wielkich miast w Iraku: Basry, Mosulu i Karbali. W latach 1964-1965 kierował polskim zespołem pracującym w zniszczonym trzęsieniem ziemi Skopje. Uczestniczył też w odbudowie odbudowy Chimbote w Peru. Zmarł 5 marca 2002 r. w Warszawie – w mieście, w którym się urodził, o które walczył i które podniósł z gruzów.

Artykuł ukazał się w miesięczniku Tak Rodzinie.

Foto: Zdjęcie główne: Stanisław Jankowski (drugi z lewej) w urbanistycznej pracowni „Śródmieście” Biura Odbudowy Stolicy; Zdjęcie w tekście: Patrol plutonu „Agaton” w drodze z Woli do Śródmieścia w pierwszych dniach sierpnia 1944. Na czele plutonu Stanisław Jankowski; domena publiczna

O autorze

Andrzej Łukasiak

Andrzej Łukasiak

Publicysta, grafik, historyk, miłośnik Polski szlacheckiej, fantasy i muzyki lat 50. i 60., współautor systemu fabularnego "Dzikie Pola", szczęsliwy mąż, ojciec sześciorga dzieci.

Leave a Reply

%d bloggers like this: