Rodzina

Dzień Dziecka Utraconego

Jak to jest być rodzicem, który stracił Dziecko?

Przełom października i listopada to dla wielu osób czas na refleksję nad przemijającym życiem i wspominanie tych, którzy przed nami przekroczyli próg wieczności. Jednym ze świąt, które zapraszają nas do refleksji nad śmiercią najbliższych jest obchodzony 15 października dzień Dziecka Utraconego.

Rodzina w której brakuje Dziecka

Śmierć dziecka jest jedną z największych tragedii osobistych. Człowiek w naturalny sposób pragnie wydać na świat potomstwo i zapewnić mu bezpieczne warunki do osiągnięcia dorosłości i samodzielności. Dla wielu osób bycie rodzicem jest najbardziej satysfakcjonującym i głębokim doświadczeniem w życiu. Gdy odchodzi dziecko zawala się cały misterny plan ziemskiego istnienia utkany z wielu obszarów, marzeń, decyzji i działań.

Podobno co szósta ciąża kończy się niepowodzeniem. Rozmawiałam z wieloma osobami, które straciły dziecko przed urodzeniem. Żałobę po utracie Dziecka przeżywają zarówno kobiety w pierwszej ciąży, jak i te które mają już gromadkę dzieci. Moja Mama opowiadała o bólu po utracie pierwszej ciąży. Moja kuzynka, która ma trójkę dzieci i kilka lat temu straciła czwartą ciążę opowiadała o tym, jak trudno było jej patrzeć na puste krzesło przy stole. Koleżanka mająca już ósemkę dzieci przez długi czas szukała pociechy u przyjaciół po stracie Maleństwa, które miało być dziewiątym dzieckiem w rodzinie. Mijane w parku wózki, zaproszenia na chrzciny, płaczące maluchy w tramwaju wszystko to powodowało u niej wielki ból tęsknoty za tym jednym utraconym dzieckiem.

Ludzie mają po dwie dłonie, każda z dłoni po pięć palców… samo wyobrażenie, że tracimy w wyniku jakiegoś wypadku tylko jeden z tych palców uruchamia myśl o cierpieniu. Nieważne, ile palców pozostaje, każda utrata jest bólem i to ona zajmuje naszą uwagę na początku. Dopiero z czasem gojenie pozwoli na rehabilitację i szukanie sposobów na sprawne funkcjonowanie pomimo nieodwracalnej straty.

Pięść wydaje się być większa od księżyca

Dostałam od Opatrzności jeden z najcenniejszych darów, jakim jest życiowe doświadczenie. Mam świadomość, że tak wiele sytuacji i rozmów ukształtowało mnie i pozwoliło poznać historie innych osób, których wcale nie planowałam być świadkiem. Kilka lat temu, gdy spędzałam czas w szpitalu przy łóżku mojego syna dane mi było widzieć, jak gasło życie małych pacjentów na sąsiednich salach na oddziale. To chwile w których jest miejsce tylko na współczucie i ciszę. Znam rodziców, którzy stracili już dorosłe dzieci. Sąsiad kilkakrotnie opowiadał mi o chwili, kiedy się dowiedział, że jego trzydziestoletni syn zginął w wypadku. Kiedyś spotkana przypadkowo staruszka opowiadała mi o swoim cierpieniu, które wciąż przeżywała po śmierci swojego dorosłego syna, który odszedł po ciężkiej chorobie w wieku około 50 lat. Mimo, że minęły lata, ona nadal odczuwała głęboką żałobę. Czy ich cierpienie jest większe, bo dzieci były większe… a może mniejsze, bo jednak dane im było przeżyć z dziećmi wspólne Święta, wakacje, urodziny…

Angielski pisarz Huxley kiedyś napisał „Pięść wydaje się być większa od księżyca ponieważ jest bliżej”. Osoby w żałobie często doświadczają tak głębokiego cierpienia, że nie widzą innych cierpień dookoła siebie. Pocieszanie ich słowami: dasz sobie radę, będzie dobrze, będziesz mieć więcej dzieci albo inni mają gorzej może być dla nich wręcz drażniące. Osoby dotknięte traumą często czują, że ich cierpienie jest największym na świecie, że to ich spotkało coś gorszego niż innych. Potrzebują mieć czas żałoby dla siebie, po to by doświadczyć osobiście i do głębi bólu straty. Dopiero w czasie, gdy rany będą się goić staną się gotowi, by patrzeć ze współczuciem na cierpienia innych osób lub planować swoją przyszłość na nowo.

Moja historia

Wraz z Mężem należymy do grona Rodziców po stracie dziecka. Nam nie dane było doczekać się piątki Maluchów i choć w perspektywie medycznej, czy statystycznej mówimy po prostu o pięciu niepowodzeniach ciążowych, to jednak każda z tych historii zastawała nas w innym momencie życia i dotykała inaczej. Wiemy dobrze, co znaczy czekać na Dziecko, zastanawiać się kim jest: chłopcem, czy dziewczynką. Kiedy ogłosić ciążę rodzinie i przyjaciołom. Jak bardzo zmieni nasze życie, jak będą wyglądać nasze wakacje, czy święta po przyjściu na świat nowego członka rodziny. Gzie postawimy jego łóżeczko… A potem wizyty lekarskie, drżenie serca przed każdym kolejnym badaniem. I ten niezręczny moment dla lekarza, który w pewnym momencie musi przekazać wiadomość „nie żyje” po 7, 8, 12, 14, 24 tygodniach ciąży…

Dziś z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że doświadczenie utraty Dzieci było trudne ale i wartościowe. Pogłębiało nasze więzi w związku. Niejako zmuszało do tego, by z jednej strony stanąć w miejscu, z drugiej strony by patrzeć dalej, poza granicę życia tu i teraz. To był czas, kiedy nasza Rodzina i Przyjaciele okazali nam wiele bliskości, współczucia, życzliwości, kiedy poczuliśmy dla jak wielu osób jesteśmy ważni i na ja wielu ludzi możemy liczyć.

O tym doświadczeniu mogę opowiadać godzinami, bo ono jest moje, głębokie, osobiste. Ale nauczyłam się też słuchać innych, w ich osobistych doświadczeniach trudnych i granicznych. Żeby nieco odjąć patosu z tego tekstu przytoczę historię, którą można nazwać komiczną. Kiedyś nasz najstarszy syn (wówczas oficjalnie jedynak) wrócił ze szkoły i powiedział, że jego nauczycielka prosiła, aby złożył wyrazy współczucia rodzicom. Kiedy zajrzałam do jego zeszytu zrozumiałam dlaczego… pod tematem „My family” był następujący opis: „I have three brothers and two sisters. They are in heaven.”

Być blisko tych którzy stracili dziecko

Jeśli w gronie bliskich Ci osób jest ktoś, kto doświadczył straty dziecka przede wszystkim wyraź krótko i prosto słowa współczucia. Pamiętaj, że kobieta, która przeżyła poronienie we wczesnej ciąży, albo utraciła dziecko w okresie okołoporodowym doświadcza nie tylko cierpienia emocjonalnego ale też silnych niedogodności od strony fizycznej: ból obkurczającej się macicy, krwawienie, laktacja, huśtawka hormonalna. To nie jest czas na trzeźwy osąd sytuacji, czy dysputy filozoficzne. Jeśli ta osoba ma potrzebę rozmowy wysłuchaj jej opowieści – nawet jeśli już wszystko wiesz, pozwól jej mówić. Opowiadanie własnej historii daje wielu osobom ulgę. Jeśli rodzic po stracie czuje się lepiej milcząc to wysłuchaj tej ciszy. Słuchając ciszy oddajesz jeden z najcenniejszych darów w takim momencie: swoją obecność i uwagę. Jeśli jesteś gotów pomóc, to zapytaj o to jakie są potrzeby rodziców po stracie i wesprzyj ich w organizacji pierwszych dni, tygodni. Dla kogoś męką może być sprzątanie domu z przygotowanych akcesoriów dziecięcych. Może kogoś przytłacza myśl o załatwieniu spraw formalnych, takich jak zdobycie aktu zgonu, czy wybór zakładu pogrzebowego. Częstym wyzwaniem młodych rodziców po stracie są po prostu problemy finansowe: koszt zakupu miejsca na cmentarzu, organizacji pogrzebu, wyrównanie luki w dochodach za czas kiedy rodzice nie byli w stanie zarobić (np. jeśli są freelancerami, albo prowadzą własną działalność nie będą mieli prawa do urlopu okolicznościowego czy zasiłku chorobowego). Żałoba po nienarodzonym dziecku odbywa się na wielu płaszczyznach i w różnych sytuacjach. Warto mieć też świadomość, że osoba, która utraciła dziecko we wczesnej fazie prenatalnej mentalnie często niejako nadal pozostaje w ciąży i czeka ją jeszcze bolesne przeżycie, gdy nadejdzie dzień planowanego porodu.

Dla wielu osób, które utraciły dziecko w okresie prenatalnym ważnym etapem przechodzenia przez żałobę jest nadanie imienia i pogrzeb maleństwa. Dzięki temu, że prawo w tej chwili pozwala na pochowanie dziecka nienarodzonego niezależnie od wieku ciąży, coraz częściej odbywają się takie pogrzeby. Rodzice po stracie w pierwszych chwilach mogą nawet o tym nie pomyśleć, ale rozmowa z kimś bliskim może im pomoc zaplanować ostatnie pożegnanie nieżyjącego maluszka. Grób jako miejsce, będzie stanowił trwały ślad po życiu dziecka, którego nie dane było pieścić w ramionach.

Utrata dziecka to także traumatyczne doświadczenie dla dzieci w rodzinie. One na swój sposób przeżywają żałobę po utracie rodzeństwa, choć zwykle krócej niż rodzice się smucą ponieważ z ufnością przyjmują stwierdzenie „nasz dzidziuś poszedł do nieba”, a przecież w Niebie jest dobrze. Wyrazem dziecięcej relacji ze zmarłym rodzeństwem może być spontaniczne dzielenie się zabawkami zostawianymi na grobie brata lub siostry.

Praca a utrata dziecka

Rodzice, którzy utracili swoje dzieci przed narodzeniem albo na późniejszym etapie życia, są częścią rynku pracy. Dla wielu osób w żałobie aktywność zawodowa jest czynnikiem rehabilitującym, przywracającym poczucie stabilizacji i sprawczości. Z drugiej strony taki pracownik doświadczając skrajnie trudnych emocji, może na okres kilku miesięcy a nawet dłużej obniżyć swoją efektywność w realizacji zadań zawodowych. Jeśli w miejscu pracy pojawia się rodzic w żałobie to ważne jest, aby doświadczył życzliwości i wyrozumiałości szczególnie w pierwszych tygodniach i miesiącach po stracie. Jedni pracownicy będą woleli szybko rzucić się w wir zadań, aby zapomnieć inni będą potrzebować kilka tygodni wolnego albo pracy na pół gwizdka. Jeśli organizacja i kultura pracy na to pozwalają, warto wesprzeć osobę w jej indywidualnych potrzebach. Są osoby, które będą potrzebowały się wygadać i wszystko opowiedzieć najbliższym kolegom z zespołu. Inne będą wolały temat przemilczeć. W takiej sytuacji nie dopytujmy się o szczegóły i uszanujmy jeśli współpracownik wybierze taką strategię radzenia sobie z traumą. Warto też pamiętać, że mama po poronieniu lub urodzeniu martwego dziecka ma prawo do skróconego urlopu macierzyńskiego. Czasem też pomocą materialną może się okazać odszkodowanie z polisy na życie, oczywiście pod warunkiem, że taki pakiet wsparcia zapewnia pracodawca.

Image by Dominic Winkel from Pixabay

O autorze

Marta Staszewska

Marta Staszewska

Coach Kariery i HR Business Partner. Z rynkiem pracy związana od 1997 roku, doświadczenia zdobywała w strukturach firm doradczych i po stronie pracodawców w różnych rolach zarówno jako HR-owiec, konsultant, trener, head hunter, rekruter. Od 2007 roku zajmuje się coachingiem. Jako coach chętnie rozmawia z ludźmi o ich kompetencjach, o tym co lubią i chcą robić zawodowo, a także o tym jak praca wpływa na inne ważne obszary ich życia. Z wykształcenia magister nauk o rodzinie. Spełniona żona Macieja i matka trzech cudownych Synów, piątka dzieci czeka na nią w Niebie. Dawno, dawno temu wyczynowo trenowała judo (ktoś nawet napisał o tym na Wikipedii).

Leave a Reply

%d bloggers like this: