Społeczeństwo

Pomagać z sercem i głową

Centrum Warszawy, poranne godziny szczytu. Warszawiacy pędzą do swoich biur i swoich spraw. Wśród spieszących się ludzi – oni – idą powoli i niepewnie, część stoi w grupkach, każdy dźwiga w ręku żółtą plastikową torbę z kocem i niezbędnymi drobiazgami, w które zostali wyposażeni. Są różni. Trzydziestokilkuletnia matka z trójką dzieci, która owija najmłodszej, szczebioczącej wesoło córeczce szalik wokół zaróżowionej twarzy. Dwóch młodych, dobrze ubranych mężczyzn i smukła dziewczyna w tegorocznym płaszczu Pumy, którzy przystanęli, najwidoczniej na kogoś czekając. Starsze małżeństwo o ciemnej karnacji, z synową i z może dwunastoletnim wnukiem, nie sprawiają wrażenia zbyt zasobnych ludzi. Chłopiec rozgląda się z dziecięcą ciekawością wokół, spogląda w twarz matki i wyczytując w niej coś, czego postronni nie dostrzegają, dotyka z czułością jej pleców. Uciekinierzy z Ukrainy.

Polacy przyjęli ich z wielką życzliwością. Otwarli domy, portfele, zaangażowali się w zbiórki rzeczowe, transport i wszelki potrzebny wolontariat. Powiedzieli sobie i światu, że nie zostawią w potrzebie swoich sąsiadów, tak jak ich w 1939 opuścili „sojusznicy”. Pomoc dla uchodźców od samego początku, spowodowanego wojną, kryzysu humanitarnego opiera się na zaangażowaniu zwykłych Kowalskich i Nowaków, których aktualnie podziwia cały świat.

Ale nie minie dużo czasu jak najpierw znuży się świat i zajmie na powrót swoimi sprawami, a potem wola pomocy w Polakach w naturalny sposób osłabnie. Wolne lokale zostaną zajęte, ubrania oddane, ale przede wszystkim większości z moich gościnnych rodaków skończą się pieniądze potrzebne na utrzymanie ukraińskich gości. Kogo będzie stać na taki ekstra wydatek przez dłuższy czas – kilka, kilkanaście miesięcy, dłużej? Bariera językowa i trauma jakiej doświadczyli uciekinierzy też nie pomoże. Bardzo pilnie trzeba wdrożyć systemowe rozwiązania, którym ramy musi nadać państwo. Uchodźcom potrzeba godnego miejsca do mieszkania, pracy, dostępu do służby zdrowia i edukacji dzieci. Wszystkim nam potrzeba przepisów i pieniędzy oraz dobrego zarządzania, bo tak jak Ukraińcy potrzebują pomocy Polaków, tak Polacy potrzebują wsparcia polskiego państwa. I to na już.

Foto: Pixabay

O autorze

Marta Dzbeńska-Karpińska

Marta Dzbeńska-Karpińska

Z wykształcenia politolog i manager, z wyboru fotograf i dziennikarz. Autorka książki i wystawy „Matki: mężne czy szalone?” Żona i mama trójki dzieci. Fanka czarno-białej fotografii analogowej. Bardzo lubi ludzi, spacery i muzykę, a niekiedy także gotowanie.

Leave a Reply

%d bloggers like this: