Historia

Tajemnice zamachu na JP2

Kiedy kilkanaście lat tamu, podczas naszego pierwszego wyjazdu do Rzymu, staliśmy na Placu Świętego Piotra, naszą uwagę przykuł bukiet biało-czerwonych róż leżących na bruku. Podeszliśmy bliżej, żeby przekonać się że mieści się tam tabliczka wmurowana w miejscu zamachu na Jana Pawła II. „Przecież jest 13 maja!” – zauważył mąż.

Dziś mija dokładnie czterdzieści lat od tamtego pamiętnego wieczora, gdy do Ojca Świętego oddano strzały. Kulisy zamachu nadal pozostają tajemnicą. Pochwycony strzelec – Mehmet Ali Ağca – wielokrotnie zmieniał swoje zeznania. Kto był zleceniodawcą zamachu? Ilu zamachowców było na placu? Dlaczego Ağca oddał tylko trzy strzały? Na te i wiele innych pytań nie ma odpowiedzi. Wówczas służby śledcze, a teraz historycy próbują dojść prawdy, ale nadal dysponujemy tylko mniej lub bardziej prawdopodobnymi hipotezami na temat tego dramatycznego wydarzenia.
W Kościele funkcjonowało, współcześnie zapomniane, powiedzenie, że „ten, kto podnosi rękę na papieża, umrze.” Półtora roku po zamachu na Jana Pawła II zmarł przywódca ZSRR Leonid Breżniew, a jego kolejni następcy – Jurij Andropow i Konstantin Czernienko – cieszyli się władzą niezwykle krótko, by niespodziewanie pożegnać się z tym światem. To taki nie-historyczny i nie-wywiadowczy trop.

Jan Paweł II od samego początku był przekonany, że swoje ocalenie zawdzięcza Matce Bożej. Na pewno upewniło go w tym zaskoczenie lekarzy, którzy podczas operacji odkryli, że kula w ciele Ojca Świętego zmieniła swój tor i niezwykle szczęśliwym zbiegiem okoliczności ominęła kluczowe dla życia organy. Rok po zamachu papież był już w Fatimie, by osobiście podziękować swojej Wybawicielce. Nigdy nie zwątpił w Jej matczyną miłość i opiekę, chociaż zamach nadszarpnął jego zdrowie, a zarówno przed nim jak i po nim zmagał się z mnóstwem problemów wewnątrz Kościoła oraz wrogością wielu (dla nas Polaków niepojętą i chyba niezauważoną). Bardzo często powtarzał „Totus Tuus Maryjo!”, mając nadzieję, że i my, tak jak on, zawsze będziemy poszukiwać schronienia w Jej ramionach.

Foto: Lucaok/CC BY-SA 3.0/wikimedia

O autorze

Marta Dzbeńska-Karpińska

Marta Dzbeńska-Karpińska

Z wykształcenia politolog i manager, z wyboru fotograf i dziennikarz. Autorka książki i wystawy „Matki: mężne czy szalone?” Żona i mama trójki dzieci. Fanka czarno-białej fotografii analogowej. Bardzo lubi ludzi, spacery i muzykę, a niekiedy także gotowanie.

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: