Dzieci

Czy Harry zagraża dzieciom?

Przemyślenia Mamy w Dużym Brązowym Domu na temat Harry’ego Pottera.

Wśród gości odwiedzających mój dom można znaleźć niewielką grupę osób, które na widok naszej ukośnej spiżarenki NIE zakrzykną – Achchch! Macie pokoik dla Harrego Pottera! Miażdżąca większość, jeśli ktoś jest u nas pierwszy raz, tak właśnie się z nami wita. Mama na to zwykle odpowiada, że ma nadzieję, iż bliżej jest nam do rodziny Weasleyów niż Dursleyów i że u nas Harry mógłby liczyć na własny pokój, z sufitem na normalnej wysokości i z dużą, komfortową klatką dla Wiadomej Sowy.

Pora na najbardziej kontrowersyjne wyznanie w blogowo-instagramowej karierze Mamy z DD: Mama kocha Harrego Pottera! Jak można go nie kochać?

Mama uważa Harrego za najlepszą powieść dla starszych dzieci, jaka powstała co najmniej od czasów Mary Poppins. Genialny pomysł; wartka akcja; charakterystyczne dla Brytoli poczucie humoru; maleńkie i zabawne aluzje literackie poutykane tu i ówdzie ( np Pani Norris jako wredna kocica!); fantastycznie pomyślane i napisane postacie; nieco dobrej groteski; czule i z tęsknotą opisana wielodzietna rodzina; macierzyństwo wyniesione na piedestsł – Lili Potter, mama Harrego oddała swoje życie, aby uratować syna, a także Molly Weasley, cudowna mama wielodzietna, królowa domowego ogniska, sroga i kochana, prawdziwie dzielna kobieta.

Cóż jeszcze znajdziemy w tych powieściach? Męstwo, prawdziwą przyjaźń, poświęcenie, pracę nad sobą, wspaniałych nauczycieli, zachętę do czytania książek i pilnej nauki, przestrogę przeciwko zbytniej łatwowierności oraz zachętę, aby poświęcić wszystko dla dobra i miłości, bo to najważniejsze sprawy w życiu. Jak widzicie, są tu wszystkie elementy porządnej baśni, w komplecie z czarodziejami, magią oraz klasówkami z rzucania zaklęć. Jeśli idzie o wartość literacką serii, to nawet najsłabsze ostanie tomy są naprawdę na wysokim poziomie, a na dodatek, Polska wersja cieszy się kongenialnym tłumaczeniem Andrzeja Polkowskiego, który nie tylko musiał się przy tej pracy wspinać na Himalaje intelektu wymyślając polskie odpowiedniki angielskich neologizmów, ale także doskonale bawić!


W jednym z komentarzy pod Mamy postem na Facebooku pojawiła się taka informacja: „Grupa katolików, którzy widzą w tej książce zagrożenie duchowe jest całkiem spora – w niektórych szkołach katolickich to lektura zakazana; spotkałam też księży, którzy uważali je za nieodpowiednie. Takie opinie pochodzą głównie od osób, które same po książki nie sięgnęły – próbowałam kilkukrotnie wyjaśnić w czym konkretnie widzą problem i niestety, za każdym razem była to wiedza z „drugiej ręki”, bez znajomości treści. Myślę też, że często nie chodzi o samą treść, co komercjalizację tej historii, obawę przed tym, by nie pochłonęła ona dzieci w zbyt dużym stopniu. Myślę, że jeżeli dziecko jest wychowywane w metafizycznej pustce, to faktycznie może uciekać w świat magii i widzieć w nim substytut Boga.”

Mama zgadza się z tym w 300 procentach. Nie możemy żyć w nieustannym lęku przed szatanem! Nie możemy szukać jego pazura pod każdym dywanikiem! Jeśli prowadzi się gorliwe życie sakramentalne, nie ma się przywiązania do grzechu, robi się regularny rachunek sumienia ( tu potrzeba kolejnej konferencji na temat zagrożenia nerwicą eklezjogenną) oraz praktykuje codzienną modlitwę, tudzież stara się o porządną formację religijną, naprawdę diabeł nie ma nad człowiekiem władzy.

HP jest fabularną powieścią o wymyślonym świecie czarodziejów, w którym autorka pokazała groteskowy obraz naszego świata. Zaklęcia są zmyślone, przywoływane postacie czarodziejów zaludniają mitologię zachodniej kultury, a czasem pojawiają się na kartach historii, jako szalbierze czy wydrwigrosze. W późniejszych tomach serii odnajdziemy nastrój gotyckiego thrillera, tak lubianego przez Anglosasów, może ślady jakichś pogańskich kultów celtyckich (odrodzenie Voldemorta) – ale podobne ślady, tyle że pogańskiej obrzędowości słowiańskiej odnajdziemy w drugiej części Dziadów Mickiewicza! Nota bene znam kilka mam, które z niepokojem pytały mnie, czy mogą pozwolić dzieciom uczestniczyć w wystawieniu Dziadów, czy nie jest to zagrożenie duchowe!!!


Mama jeszcze raz podkreśla: to nie jest apologia HP, to jest Mamy rozeznanie, Mamy opinia. Tak więc kończąc – z pewnością dużym brakiem powieści JK Rowling jest niedopracowane, jakby niedokończone uniwersum świata czarodziejów.

Wydaje się, że pierwotnym zamysłem pisarki (to moja opinia, bo nie czytałam wypowiedzi JKR na ten temat) było wydanie dwóch czy trzech powieści o przygodach samotnego, osieroconego chłopca, który dowiaduje się, że jest zupełnie kimś innym, że jest czarodziejem i należy do innego świata (to punkt wyjścia wielu baśni) Antagoniści Harry’ego, którzy pojawiają się w pierwszych tomach są po prostu „tymi złymi”, wrogami, których trzeba pokonać.

W miarę rozrastania się historii JKR stanęła przed koniecznością dorobienia przeszłości swoim bohaterom, a także mitologii świata czarodziejów. Jak widzimy, pisarka poradziła sobie z tym średnio, dlatego późniejsze tomy serii są dużo słabsze: cierpią nie tylko na braki fabularne, ale też z powodu braku porządnej redakcji (są przegadane).

Nie wiemy, dlaczego autorka postanowiła nie odwoływać się do żadnego Absolutu, który byłby źródłem mocy i punktem odniesienia dla pozytywnych bohaterów – nie tylko dla Harry’ego, ale przede wszystkim dla Dumbledore’a i całego Zakonu Feniksa. W czyje imię prowadzona była wojna czarodziejów? Kim tak naprawdę jest Dumbledore i na czego straży stoi? Kilku magicznych gadżetów? Nie wiemy także, jakie siły stoją za Voldemortem i co sprawiło, że zwykły chłopiec Tom Riddle stał się okrutnym monstrum. I tak dalej, i tak dalej – te pytania można by mnożyć.

Dlatego seria o HP choć błyskotliwa i dobrze napisana, nigdy nie powinna być stawiana obok takich gigantów jak Tolkien, Lewis czy LeGuin. Ostatnia myśl – bardzo ciekawy jest fakt deprecjonowania i bojkotowania JKR przez jej dawnych wielbicieli i wydawców. Czyżby moralność autorki i jej ultra konserwatywne w warstwie fabularnej powieści zaczęły razić w naszym tęczowym społeczeństwie? Jej napiętnowanie po publicznych wypowiedziach na temat osób miesiączkujących jest bardzo znaczące.

O autorze

Katarzyna Głowacka

Katarzyna Głowacka

Mama piątki dzieci, babcia jednego wnuka; z zawodu doradca rodzinny, z upodobania blogerka (Mama w dużym brązowym domu) oraz nałogowa czytelniczka. Mieszka z rodziną w podwarszawskim Józefowie.

Leave a Reply

%d bloggers like this: