Zdrowie i uroda

Storczyk a depresja

Storczyk to roślina wymagająca. Potrzebuje wiele czasu i uwagi i jest uznawany za trudny w utrzymaniu. Człowiek chory na depresję jest jak zaniedbany storczyk. Wymaga czasu, uwagi i troski!

Storczyk, który ma odpowiednią glebę, właściwe nasłonecznienie, opiekę i czas ogrodnika, rozkwita najpiękniej. Podobnie jest z osobą chorą – wymaga wielu starań i ochrony, ale właściwie poprowadzona zdrowieje i zachwyca swoimi pasjami, zaintereso­waniami i kreatywnością. Pozwól jej rozkwitnąć!

Miłość

Pierwsza i najważniejsza sprawa: jeśli nie kochasz właściwie osoby chorej na depresję, będzie Ci bardzo trudno jej pomóc. Cierpiący wymaga bowiem wiele zaanga­żowania, samozaparcia, wyrzeczeń, które nie przychodzą łatwo, gdy brak Ci miłości do niego.

Przez miłość rozumiem pragnienie dobra dla chorej osoby, chęć niesienia jej pomocy za wszelką cenę, akceptację negatywnych emocji i uczuć jej towarzyszących, współczucie, unikanie oceniania jej przez pryzmat jej chorobliwych zachowań.

Choremu najbardziej potrzebne jest wsparcie i świadomość, że nawet depresja nie może zmienić tego, że będzie kochany i akceptowany. Nic tak nie pomoże osobie cierpiącej w odzyskiwaniu nadziei jak pewność, że jest dla kogoś najważniejsza, nawet pomimo choroby.

Miłość, którą darzysz chorego, nie może być zaborcza ani nadopiekuńcza. Najgorsze, co możesz zrobić, gdy opiekujesz się osobą chorą, to podejmować za nią wszystkie decyzje. To najprostsza droga do tego, by chory poczuł się po jakimś czasie ubezwłasnowolniony i przestał podejmować jakiekolwiek aktywności, które są niezbędne do wyjścia z choroby.

Pasja

Człowiekowi choremu na depresję nic się nie chce, nie ma ochoty wychodzić z domu, a często zdarza się także, że nie chce wstać z łóżka. Musisz mu pokazać coś, co go zainteresuje, zaintryguje, zmusi do aktywności. Najlepiej, by było to coś, co jest jego pasją. Mogą to być również rzeczy pokrewne z jego zainteresowaniami, które będą pewnego rodzaju nowością w jego życiu. Jeśli chory nie wychodzi z domu, najlepsze będą takie zajęcia, które stopniowo będą go zmuszały do opuszczania domowego zacisza (spacery, spotkania z przyjaciółmi, posiłki w restauracji, wyjścia do kina, teatru, muzeum).

Jeśli chory nie chce zdecydować się na wyjście z domu, nie rób nic na siłę. Zacznij od czegoś, co będzie ciekawą aktywnością w domu. Sprawdzają się zajęcia, które pomagają wyrazić nagromadzone negatywne emocje i uczucia: pisanie pamiętnika, rysowanie, malowanie, śpiewanie, granie na instrumentach.

Książki

Czytanie książek może być pasją i rozrywką, ale może równocześnie pełnić funkcję terapeutyczną. Odwiedź najbliższą bibliotekę, zajrzyj do księgarni, poszperaj w Internecie w poszukiwaniu pogodnych książek z ciekawą fabułą, które nie tylko przynoszą odprężenie, ale i poprawiają nastrój (młodszym polecam „Jeżycjadę” Małgorzaty Musierowicz, starszym serię podróżniczą i coachingową Beaty Pawlikowskiej, książki Johna i Stasi Eldredge’ów oraz Ingrid i Waltera Trobischów).

Ludzie

Często zdarza się, że chory na depresję nie chce nikogo widzieć, ponieważ woli cierpieć w samotności. Bardzo istotne jest, by pomóc mu utrzymywać kontakty z rówieśnikami, którzy mogą być swoistą grupą wsparcia. Szczególnie potrzebne są osoby, które kochają, lubią oraz akceptują chorego i chcą spędzać z nim czas. Możesz postarać się dla swojego podopiecznego o takich znajomych, którzy depresję mają już za sobą i podpowiedzą mu, jak sobie z nią poradzić.

Stała kontrola lekarza

Jeśli doszło do tego, że Twój bliski jest zmuszony brać leki antydepresyjne, postaraj się, aby miał dostęp do dobrego psychiatry (warto zasięgnąć opinii znajomych i prześledzić rady internautów). Nic bowiem nie rozstraja organizmu tak jak niedobrane leki czy niewłaściwe dawki. Na tym nie należy oszczędzać.

Po drugie, jeśli jesteś odpowiedzialny za osobę chorą, dopilnuj, aby regularnie zażywała leki. Zwracaj uwagę na skutki niepożądane i informuj o nich lekarza. To bardzo ważne.

Równie istotne są wizyty u psychologa, który ze stosownego dystansu będzie mógł doradzić choremu i oceniać jego postępy w walce z chorobą, co jest bardzo motywujące.

Szpital

Gdy niezbędny jest pobyt w szpitalu, staraj się często odwiedzać swojego bliskiego. W miarę możliwości spełniaj jego prośby, jeśli tylko są racjonalne i nie zaburzają leczenia szpitalnego. Często będziesz jedyną osobą, której chory ufa.

Ponadto bądź w stałym kontakcie z lekarzem prowadzącym. Słuchaj rad i wskazówek personelu szpitalnego. Pielęgniarki i sanitariusze spędzają wiele czasu z Twoim bliskim, są cennym źródłem informacji i fachowej wiedzy. Pomogą Ci wybrać właściwe postępowanie wobec chorego.

Uważnie słuchaj tego, co mówi osoba chora. Może być wiele spraw ważnych dla leczenia, o których z jakichś powodów nie będzie chciała rozmawiać z personelem, a zwierzy się Tobie.

Nie rób z osoby cierpiącej na depresję człowieka niepoczytalnego. To, że jest chora, nie oznacza, że będzie taka zawsze. Pamiętaj o tym, że depresja nie odbiera choremu intelektu, uczuć i emocji.

Zadbaj o siebie

Trudno o odpoczynek, gdy ktoś bliski cierpi, staraj się jednak za wszelką cenę znaleźć choć chwilę wytchnienia. Jeśli Twój bliski musi pozostać w szpitalu, nie spędzaj tam każdej wolnej chwili. Musisz mieć czas także na to, by zadbać o siebie, pomyśleć o swoim odpoczynku, relaksie czy chociażby wyspaniu się. Ważne jest to, żebyś nie pokazywał osobie chorej twarzy męczennika, bo wówczas zamiast jej pomóc, sprawisz, że będzie się czuła winna.

Modlitwa

Jeśli jesteś osobą wierzącą, znasz siłę modlitwy. Nie szczędź na nią czasu nie tylko wtedy, gdy trzeba prosić o pomoc dla chorego, dziękuj także za jego postępy. Modlitwa ma moc uzdrawiającą i oczyszczającą, uświadamia także, że nie jesteś sam ze swoim problemem, że jest Bóg, który ma największy wpływ na nasze życie. Poleć także modlitwę osobie chorej, być może znajdzie w niej największą ulgę w cierpieniu.

Autor: Anna Bryłka

Artykuł ukazał się w magazynie Tak Rodzinie

O autorze

Tak Rodzinie

Tak Rodzinie

Katolicki magazyn formacyjny Wydawnictwa Sióstr Loretanek

1 Komentarz

  • Depresja jest poważnym (niekiedy dosłownie śmiertelnie poważnym!) schorzeniem. Dlatego pozwolę sobie dodać pewną uwagę. Wewnętrznie sprzeczne jest polecanie zarazem stałej opieki lekarskiej (absolutnie słusznie!) i książek Beaty Pawlikowskiej. W każdym razie polecanie ich ze względu na treści coachingowe. Coaching Beaty Pawlikowskiej może być propozycją dla ludzi zdrowych, doświadczających frustracji, niezadowolenia z życia, natomiast autorka niestety używa słowa depresja, rozmywając jego znaczenie i przez to sugerując, że jej porady mogą pomoc chorym. („Większość ludzi w cywilizacji zachodniej cierpi na to samo, co ja wtedy, czyli stan permanentnej depresji, która staje się czymś tak naturalnym, że przestaje się na to zwracać uwagę” – cytuję z książki, która ma słowo “depresja” w samym tytule).

Leave a Reply

%d bloggers like this: