Zdrowie i uroda

Jest tak, jakby Pan Bóg zgasił światło

To jest wtedy, kiedy zawsze jest smutno. Kiedy nie masz siły wstać z łóżka i umyć zębów. Kiedy wszystko cię przytłacza, nic nie sprawia radości. Kiedy płaczesz bez powodu.

Depresja? Kiedyś kobiety miały po pięcioro dzieci, pracę na etacie, pracę w domu i nie miały depresji. Wymyślasz.
Depresja nie istnieje. Jest wymówką leniwych ludzi.
Zwolnienie na depresję? Nagle przestałaś być zdolna do pracy?

A Ty? Co słyszałeś o depresji?

Jeśli wiele lat żyjesz w ciemności, możesz nie zdawać sobie sprawy z tego, że gdzieś istnieje jakieś światło.
Nie zawsze jest smutno. Nie zawsze jest tak, że nie mam siły się ubrać. Rzadko płaczę. Nie mam dzieci. Tak, pracowałam i nawet mi się wydawało, że pracuję dobrze.
Choroby z zakresu psychiatrii są nadal tabu. Wstydem jest chodzić do psychiatry, wstydem jest brać leki psychiatryczne, wstydem jest leżeć na oddziale psychiatrycznym. Dlaczego jest to wstydem? Bo masz tak zakodowane w głowie. Bo niewiedza i brak świadomości powoduje lęk. Zawsze.
Kiedy człowieka boli ząb – idzie do dentysty. Nie ma w tym nic wstydliwego.
Kiedy człowiek łamie rękę – nie wstydzi się nosić gips, który jest przecież widocznym znakiem choroby.
Kiedy człowiek choruje fizycznie, na przykład na serce, to bierze leki, chodzi do lekarza, czasem wskazany jest szpital, czasem – sanatorium. I nikt nie robi wstydu, tajemnicy ani tematu tabu ze swojej choroby.

Depresja jest chorobą. Choroby psychiczne chorobami, tak samo jak choroby fizyczne.
Możesz chodzić do pracy z zapaleniem błędnika. Nawet możesz próbować pracować, a nie tylko chodzić do pracy. Nikt tego nie zabroni. Może będziesz w stanie, może nie. Tylko jaki jest w tym sens?

Depresja jest chorobą. Można z nią żyć – w pewnym stopniu. Można żyć długie lata, wiedząc, że coś jest nie tak, ale co?
Skoro da się żyć, to pewnie jest okej.
Pewnie wymyślam.
Pewnie jestem hipochondrykiem.
Albo mi się nudzi.
Nie mam zajęcia.
A że nie mam siły żyć? Jakie to banalne stwierdzenie, jakie niskie. Zapewne tarczyca. Albo niedobór witamin. Choroba. Fizyczna.
Bo na pewno nie psychiczna.
JA psychicznie chory?!

Depresja nie wybiera. Może zachorować profesor akademicki i pani z kiosku. Może zachować osiemdziesięcioletni senior i dziecko. Może rozwijać się w następstwie traumatycznych wydarzeń, ale może wystąpić z przyczyn endogennych, biologicznych. Szacuje się, że w Polsce cierpi na depresję półtora miliona osób. Około. Moim zdaniem dużo więcej. W statystykach uwzględniono tylko karty choroby. Ilu z nas choruje po cichu, cierpi, nie znając przyczyny i co za tym idzie, nie widząc dla siebie szansy?

Depresja jest chorobą śmiertelną. Trzeba o tym pisać pogrubionym drukiem. Policyjne statystyki informują, że nawet 80% samobójców, których czarny plan się powiódł, to ludzie z zaburzeniami psychicznymi – na ich czele stoi depresja.
Depresja kojarzy się z traumą, ale to nie jest do końca prawda. Nie musiałeś być świadkiem działań wojennych, żeby zachorować. Możesz być pacjentem depresyjnym z całkowicie udanym życiem.

Jeśli Twój bliski ponad dwa tygodnie cierpi z powodu bezsenności, nadmiernej senności, nieuzasadnionych wyrzutów sumienia, zmian apetytu, płaczliwości, drażliwości, zmienności zachowań, spróbuj namówić go na wizytę u specjalisty. Do psychiatry nie potrzeba skierowania. Jeśli Twój bliski zaczyna werbalizować zmianę myślenia („życie jest bez sensu”, „po co ja żyję?”), namów go na wizytę, zapisz i zaprowadź. Jeśli Twój bliski ma myśli samobójcze – dzwoń po karetkę pogotowia i nie wstydź się. Nie zauważyłeś wcześniej? Nie obwiniaj się. W depresji cierpi się po cichu. W depresji dusza jest cała połamana. Na zewnątrz tego nie widać.
Ratowanie życia nie jest wstydem.
Ratowanie życia nie jest tabu.

Najwyższa Izba Kontroli alarmuje: w ciągu dwudziestu najbliższych lat, depresja stanie się najczęściej diagnozowaną chorobą w Polsce. W ślad za wzrostem zachorowań idą ciągle rosnące statystyki samobójstw. Samobójstw dokonanych.

Depresja jest chorobą. Chorobą śmiertelną.
Być może twój bliski nie podejmie leczenia, jeśli mu nie pomożesz. Być może od ciebie zależy jego życie.
Wiem co mówię. Mam depresję. Nie wstydzę się.

 

Photo by Sydney Sims on Unsplash

O autorze

Marta Cynkier

Marta Cynkier

Z wykształcenia politolog, z zamiłowania dziennikarka, z zawodu urzędniczka.
Grodziszczanka z urodzenia i wyboru. Kobieta wierząca, działaczka społeczna, ale przede wszystkim – córka w stanie spoczynku, wnuczka i siostrzenica.
Interesuje się zdrowiem publicznym, prawem spółdzielczym i pomocą społeczną. Przybrana córka nieżyjącego już weterana powstania warszawskiego. W wolnych chwilach czyta wszystko, co wpadnie jej w ręce. Lubi nutki i literki. Debiutowała w 2005 r. na Turnieju Jednego Wiersza „Srebrna Szyszka” w Międzyborowie.

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: