Wiara

Sekty i demony w kościołach katolickich?

Pogaństwo przenika do religijności katolickiej w seminariach, zakonach, duszpasterstwach, w czasie katechez ewangelizacyjnych, ruchach oazowych i innych wspólnotach modlitewnych. Musimy być czujni.

Sekty i demony w kościołach katolickich?

Łatwo jest nam zwracać uwagę innym. Przestrzegamy jedni drugich przed szkodliwą muzyką, demonicznymi zabawkami, wróżbami i horoskopami. I bardzo dobrze, że to robimy, bo mamy siebie napominać w drodze do zbawienia. Jawne zło łatwiej dostrzec, ale to, które wkrada się niepostrzeżenie do naszych myśli i domów już trudniej zauważyć, bo ukazuje się w atrakcyjnej dla nas postaci.

Liderzy naszych sumień

Osoby chcące iść przez życie z Chrystusem, często poszukują Go we wspólnotach religijnych. Jak wielowiekowa tradycja pokazuje, ze wspólnotą jest łatwiej, szczególnie tym, którzy są słabi w wierze. Wspólnota pomaga swoim członkom w uświęcaniu ich życia. Jednak niebezpieczeństwo pojawia się w momencie, gdy osoba staje się zależna od wspólnoty, zaczyna żyć wbrew swojemu sumieniu, podporządkowując się grupie, a sprzeciw wobec liderów przedstawiany jest prawie jak odejście z Kościoła. Osobistych decyzji nie potrafimy już podejmować bez konsultacji z braćmi ze wspólnoty, bo rodzi to wątpliwości natury moralnej. Łatwo jest wtedy o zniewolenie. Liderem takiej wspólnoty może być także kapłan, który przekracza swoje uprawnienia i zaczyna nie tylko być spowiednikiem, kierownikiem duchowych, ale staje się doradcą i przewodnikiem życiowym, ingerując nawet w najbardziej intymne sfery ludzkiego życia.

Szamanizm i nowe sakramentalia

Niebezpieczne elementy szamanizmu pojawiają się na Mszach świętych z modlitwą o uzdrowienie, Wieczorach Chwały lub Uwielbienia. Postronnym uczestnikom wymienionych wydarzeń nie są wyjaśniane przyczyny omdleń i „upadków”. Jedyne co można usłyszeć to to, że jest to spoczynek w duchu. Ale co to jest i dlaczego przez tyle setek lat zjawisko to nie było opisywane w Kościele katolickim? Ileż bardziej przypomina to hipnozę magnetyczną, trans, autosugestię, które z religii afrykańskich przeniknęły do ruchów zielonoświątkowych, a stamtąd do tradycyjnych kościołów. Działalności niektórych księży egzorcystów koncentruje się natomiast na poszukiwaniu furtek złego ducha, spowiedzi „furtkowej” (od marca zakazanej przez polski episkopat) oraz koncepcji grzechów pokoleniowych. To również ma swój rodowód w praktykach szamańskich.

Zdarza się, że wiara członków wspólnot religijnych nie jest budowana przez Biblię, tradycję i nauczanie Kościoła, ale koncentruje się na symbolice i praktykach zaczerpniętych z religii afrykańskich: namaszczanie olejem, nałożenie rąk, palenie karteczek z intencjami, uwalnianie od złych duchów, nowe sakramentalia (woda, sól czy oleje egzorcyzmowane), które pomagają wiernym koncentrować się nie na wzrastaniu w wierze, ale na przepędzaniu złych duchów.

Cuda!

Uzdrowienia opisane w Biblii, mogą dziać się dzisiaj! Musisz mieć tylko żywą wiarę – tak twierdzą niektórzy liderzy grup. Mamy wtedy do czynienie z „religijnością mirakularną”, której istotą jest cud, jako fundament religii. Ważniejsze w niej jest doświadczenie niż akt wiary. Członkowie podczas modlitwy mogą doświadczać drgawek ciała lub spazmatycznego śmiechu. Istotne są znaki i cuda tj. fizyczne uzdrowienia, uwolnienia od demonów i inne somatyczne doświadczenia, np. zbiorowe padanie na podłogę, histeryczny śmiech, konwulsje. Zdarza się, że członkom wspólnoty mówi się, że otrzymali nadprzyrodzone dary, np. dar języków, a tak naprawdę jest to tylko jubilacja. Nie doświadczasz, to znaczy nie masz wiary – taki jest wyznacznik tej religijności.

Pogaństwo przenika do religijności katolickiej w seminariach, zakonach, duszpasterstwach, w czasie katechez ewangelizacyjnych, ruchach oazowych i innych wspólnotach modlitewnych.

Musimy być czujni.

Tekst opracowany na podstawie pierwszego w Polsce naukowego artykułu dotyczącego religijności pentekostalnej księdza dra hab. Andrzeja Kobylińskiego, Etyczne aspekty współczesnej pentekostalizacji chrześcijaństwa, w: „Studia Philosophiae Christianae”, UKSW 50(2014)3.

Photo credit: Spyros Papaspyropoulos / Foter / CC BY-NC-ND

O autorze

Magdalena Waleszczyńska

Magdalena Waleszczyńska

nauczycielka języka polskiego i etyki, pedagog specjalny, propagatorka i realizatorka edukacji domowej, współpracuje z miesięcznikiem "Moja Rodzina", prowadzi stronę www.waleszczynska.pl, właścicielka sklepu Aptekanatury24.pl. Prywatnie szczęśliwa żona i mama trójki dzieci.

25 komentarzy

  • Proszę może przeanalizować jednak owoce Nowej Ewangelizacji (szczególnie liczne nawrócenia młodych), której głównym punktem są właśnie tego rodzaju msze, czy modlitwy. Pani wysiliła się napisać kilka akapitów i już zna całą prawdę a biskupi, dyskutują o tym dniami i nocami na różnych synodach i po dzień dzisiejszy temat jest trudny do wyjaśnienia. Lepiej nic nie robić i skończyć jak zachodnia Europa? – http://www.fronda.pl/a/oto-bezmiar-apostazji-w-holandii-zamkna-1000-kosciolow,50320.html

    • Po owocach poznacie…hmmm. A co ze wspólnotami, ktore odchodzą wraz z księżmi liderami od Kościoła, które buntują się przeciw biskupom? Księża, którzy wiarę tylko opierają na Biblii??? A jest jeszcze Nauka Kościoła i Tradycja! Jest jeszcze dyskurs filozoficzny! Św. Tomasz, Św. Augustyn i wielu innych. Biblia nie może być podstawą wiary, bo wtedy mamy sektę zielonoświątkową. Mamy tez ostrzeżenie przed fałszywymi prorokami… czy naprawdę uważa Pan, że Kościół zginie be „Nowej Ewangelizacji”? To słabą ma Pan wiarę… Nowa Ewangelizacja nie jest Zbawieniem. Zbawieniem jest Chrystus, Baranek Boży.

      • Pokora wobec nauk Kościoła musi być przestrzegana, niepokorni kapłani i wspólnoty zawsze się znajdą, nie tylko wśród tych charyzmatycznych/odnowowych. Dobrym przykładem wspólnoty charyzmatycznej, w której są piękne owoce i która jest posłuszna wszelkim wytycznym arcybiskupa Depo jest MIMJ z pustelni Czatachowa (o. Daniel). Powyżej sfilip wspomniał dokumenty Kongregacji Nauki i Wiary, są też synody poświęcone w całości Nowej Ewangelizacji. Nie napisałem, że Kościół zginie bez Nowej Ewangelizacji – ale nie można wszystkiego gasić, dobre owoce są, ale trzeba cały czas rozeznawać i pozostawiać to, co dobre. Czy w KKK jest napisane, że Nowa Ewangelizacja jest zła? W powyższym artykule autorka napisała o „namaszczanie olejem, nałożenie rąk, (…) ,
        uwalnianie od złych duchów, nowe sakramentalia (woda, sól czy oleje
        egzorcyzmowane)” – czy te „sakramentalia” nie są czasem opisywane w KKK?

      • co rozumie pan przez pojecie Nowe Ewangelizacji? Otoz nie glosi sie nic nowego, lecz Jezusa Chrystusa umarlego i Zmartwychwstalego. Nowa jest tylko forma dostosowana do potrzeb dzisiejszego kosciola.Ewangelizacja ktora przyciaga ludzi spowrotem do kosciola. Czemu Jezus dokonywał cudow?Bo ludzie z zatwardzialymi sercami wierzyli, gdy widzieli….

  • Te i inne zagadnienia poruszane są przez wiele wydawnictw mających imprimatur Kk, istniejących na polskim rynku od lat ’90. Modlitwy o uzdrowienie są usankcjonowanr w dokumentach watykanskich takich jak chociazby „Instrukcja na temat modlitw w celu osiągnięcia uzdrowienia pochodzącego od Boga” Kongregacji Nauki Wiary autorstwa (jeszcze wtedy) kard. Josepha Ratzingera. Spoczynki i inne elementy występujące podczas nabożeństw z modlitwami o uwolnienie są opisywane w Tradycji Kościoła dość często – przytoczywszy choćby żywoty takich świętych jak Loyola czy Franciszek. Oczywiście pytanie brzmi dlaczego na tak masowa skalę – odpowiedzią często przytaczana przez Kościół, nie tylko w denominacji rzymskokatolickiej jest Jl 3, 1: „I wyleję potem Ducha mego na wszelkie ciało, a synowie wasi i córki wasze prorokować będą, starcy wasi będą śnili, a młodzieńcy wasi będą mieli widzenia.” Przy czym ów czas (werset jest ze Starego Testamentu) moim zdaniem trwa od Pięćdziesiątnicy. Zło nasila się z każdym pokoleniem coraz bardziej i coraz trudniej osiągnąć miłość pomiędzy ludźmi. Nawrócenia zaś które kiedyś były może nie tak bardzo potrzebne przeżywają najsilniejszy okres właśnie w ostatnim 50-leciu i są efektem – czego nie da się zaprzeczyć – działania Ducha Świętego.
    Co nie oznacza, że nie trzeba być ostrożnym. Z miłością w Panu, pozdrawiam autorkę i czytelników!
    Filip

  • Ciekawy artykuł. Interesuję się tym tematem, ponieważ miałam do 
    czynienia ze wspólnotami charyzmatycznymi i próbuję rozeznać czy jest
    to dobre, czy złe – czy może zależy od podejścia konkretnej osoby i 
    wspólnoty. Mam na myśli że być może tylko część takich wspólnot zamienia
    się w sektę, a część cudów jest faktycznie od Boga.

    Pani przedstawiła ciekawy pogląd, jednak trochę brakuje w nim konkretnych
    argumentów. Stwierdziła Pani z góry że wszystkie te praktyki są złe, nie
    wyjaśniając dlaczego tak jest.”Uzdrowienia opisane w Biblii, mogą dziać się dzisiaj! Musisz mieć tylko żywą wiarę – tak twierdzą niektórzy liderzy grup. Mamy wtedy do czynienie z „religijnością mirakularną”, której istotą jest cud, jako fundament religii. Ważniejsze w niej jest doświadczenie niż
    akt wiary.” Uważam na przykład, że ten fragment jest nietrafny. Skąd Pani wie, na czym skupia się podczas tych modlitw dany człowiek i co jest dla niego ważniejsze? Czy wszystkie te „cuda” są szamaństwem i nieprawdą, w każdym przypadku są złe i nigdy nie pochodzą od Boga?

    „Zdarza się, że członkom wspólnoty mówi się, że otrzymali nadprzyrodzone
    dary, np. dar języków, a tak naprawdę jest to tylko jubilacja” – jubilacja jest nieużywaniem słów. Dary języków pojawiające się we wspomnianych wspólnotach to zdolność mówienia konkretnym językiem obcym, którego nigdy wcześniej się nie uczyło. Trudno jednak udowodnić że dana osoba nie miała styczności z owym językiem, dlatego trudno na ten temat dyskutować. Natomiast istnienie innych nadprzyrodzonych darów, jak np dar proroctwa lub znajomość grzechów drugiej osoby, która czasem objawia się w posługujących na modlitwie kapłanów, łatwiej udowodnić. Nigdy osobiście tego nie doświadczyłam, słyszałam świadectwa których w żaden sposób nie sprawdzałam, Pani jednak od razu sugeruje że to wmawanie ludziom nadprzyrodzonych darów, mam wrażenie że również nie sprawdzając tego i oceniając z góry – a w każdym razie nie podając żadnych konkretnych argumentów. Argument, że pewne praktyki przypominają inne, raczej jest niewystarczający. Przecież już od czasów wczesnego chrześcijaństwa kultury i wierzenia przenikały się, poza tym jak jest napisane w Biblii szatan „podaje się za Anioła światłości”, więc czyni rzeczy łudząco podobne do rzeczy dobrych. Pytanie, czy praktyki w grupach charyzmatycznych są właśnie tymi łudząco podobnymi, czy prawdziwie dobrymi, a może w każdej grupie, w każdym przypadku jest
    inaczej.

    Chętnie poczytam argumenty osób, które interesują się tym tematem.

    • Po prostu polecam zapoznanie się z nauczaniem Kościoła w tej sprawie, chociażby poprzez posługę bpa Grzegorza Rysia – przewodniczącego Zespołu ds. Nowej Ewangelizacji KEP.

  • calkowicie sie nie zgadzam, wlasciwie w wiekszosci nie ma ani racji. Wspomne tylko,,namaszczanie olejem” jako praktyka szamanska?Nalozenie rak jako praktyki poganskie?Proze sie udac z tymi przekonaniami do jakies dobrego ksiedza 🙂 pozdrawiam

  • Nakładanie rąk poganskie??? Dziwię się że na tym wartościowym portalu ktos pozwala aby takie farmazony czytali inni ludzie? W szukaniu poganstwa i szamanizmu autorka tego szalonego tekstu jest bardzo dobra – ja polecam zdecydowanie bardziej szukac Boga i o tych poszukiwaniach pisac a nie zajmowac sie jakimis urojeniami.

    • Szanowny Panie, tekst został opracowany na podstawie pierwszego w Polsce naukowego artykułu
      dotyczącego religijności pentekostalnej księdza dra hab. Andrzeja
      Kobylińskiego, Etyczne aspekty współczesnej pentekostalizacji chrześcijaństwa, w: „Studia Philosophiae Christianae”, UKSW 50(2014)3. Można zamówić i przeczytać całość. Dziękuję za komentarz i pozdrawiam w imieniu redakcji.

      • nieste droga Pani, rozne osoby pisza najprzerozniejsze dziela, co nie oznacza, ze a one warte przeczytania czy promowania 🙂

  • Chyba stanę się fanem Pani Waleszczyńskiej 🙂 Naprawdę dobry i odważny tekst! Stawić czoła heretykom i czarownikom, to jest odwaga. Wiele razy zwracałem uwagę, że we wspólnotach panuje lideryzm, jakieś elementy terapii psychologicznych i manipulacji. Ale co? Zaraz od opętańców człowiek jest wyzywany i won ze wspólnoty. Czy to jest normalne? A nieposluszeństwo księży wobec biskupów, pyszałkowatość? Czy wohóle biskupi wiedzą, co się wyprawia w wielu wspólnotach. Nie! I się nie dowiedzą, no bo jak? Mają przyjść osobiście? To kwiaty dostaną, całowani po rękach będą i nic czego się nie dowiedzą. A czasami wygodniej nie wiedzieć, prawda? Gratuluję Pani Waleszczyńskiej podjętego tematu i jednocześnie dziękuję.

    • Zapewniam Ciebie, że biskupi wiedzą, przychodzą, rozeznają i udzielają wytycznych co do przeprowadzania takich mszy/spotkań. Są zresztą synody, kongresy, itp. w tych sprawach, a jedna pani myśli, że w kilku akapitach wszystko wypunktuje, oceni i pozamiatane.

  • Jeśli chodzi o sakramentalia, to np. solą egzorcyzmowaną posługują kapłani
    egzorcyści oraz inni duchowni znając jej zastosowanie. Każdy kapłan może
    odmówić modlitwę z RYTUAŁU, by sól egzorcyzmować i poświęcić. Nie 
    trzeba do tego specjalnego upoważnienia. Egzorcyzmuje się i święci
    jeszcze wodę i olej.

    Sól egzorcyzmowana pomaga zawsze w wypędzaniu złych duchów oraz służy
    jako obrona przeciw nim dla zachowania zdrowia duszy i ciała. Jej
    szczególną właściwością jest ochrona miejsc przed wpływami lub
    obecnością mocy demonicznych. Ze względu na swą stałość może dłużej
    oddziaływać na dane miejsce, dlatego rozsypuje się ją w pomieszczeniach.
    Ta praktyka stosowana jest zwłaszcza w ochronie domów i mieszkań, które
    uważa się za skażone działaniem sił demonicznych, np.: rozsypuje się
    egzorcyzmowaną sól na progu domu lub w czterech narożnikach pokoju czy 
    mieszkań, w szufladzie szafy, pod dywanami, pod łóżkami i w samochodzie.
    Wielu księży może zaświadczyć o zdjęciu uroku z rolników po doradzeniu
    im posypania nią pól czy obór i o natychmiastowym ustaniu chorób upraw
    czy bydła.

  • Dla chętnych informacji nt. spoczynku w Duchu Świętym”, polecam garść informacji z „pierwszej ręki” (autorem informacji jest o. dr Bogdan Kocańda – były egzorcysta Diecezji Kieleckiej, aktualnie gwardian OFMConv w Rychwałdzie, kustosz Sanktuarium i dyrektor tamtejszego Domu Formacyjno-Rekolekcyjnego).
    http://www.petrus.kielce.opoka.org.pl/pliki/pdf/Kocanda_Spoczynek.pdf

    W kwestii modlitwy językami – to nie jest tak skomplikowane, jak się wydaje – wystarczy poczytać Pismo Święte, gdzie w Mk 16:17, Dz 2:4, Dz 10:46, Dz 19:6, 1 Kor 12:28-30, 1 Kor 13:1, 1 Kor 14:5-6, 1 Kor 14:18 Ewangeliści opisują dar języków – i jest to nie tylko mówienie w językach obcych, ale też językach „nowych”, językach „aniołów”, przy czym wykazane jest, że jedynym beneficjentem charyzmatu („danego darmo”) modlitwy językami jest ten, który go w modlitwie używa – do czasu, kiedy ktoś ze wspólnoty nie otrzyma od Ducha Świętego charyzmatu tłumaczenia, tj. proroctwa.

  • Czytając ten artykuł odnioslam wrażenie jakby autorka nigdy nie uczestniczyła w spotkaniach jakiejś wspólnoty ja rozumiem, pisała go na podstawie pracy kapłana ale jak czytałam go to od razu widać,że jest bardzo tendencyjny, od wielu lat jestem członkiem wspólnoty Odnowy w Duchu Świętym i tam nauczono mnie, że łaska buduje na naturze, że jak ktoś ma problemy natury psychicznej to radzi mu się psychologa i rozmawia się z ludźmi i modli to co opisała pani to karykatura wspólnoty i kompletne niezrozumienie tematu- tak to rozumiem. Co do cudów to w Piśmie Świętym Pan Jezus powiedział, że ci którzy przyjdą większych cudów dokonają bo On idzie do Ojca nie rozumiem więc skąd to zdziwienie? A czy dar języków nie jest wymieniony w Piśmie Świętym? jak i inne charyzmaty? Ja nigdy nie doświadczyłam we wspólnotach niczego negatywnego o czym wspomina autorka powyższego artykułu i trochę mi przykro, po przeczytaniu tego tekstu. W moich 3 wspólnotach w których byłam doswiadczylam pogłębiania wiary właśnie przez modlitwę Słowem Bożym przez poznawanie nauki Kościoła. Być może są wspólnoty które stały się sektami podobnie jak są księża, którzy gorszą i zwodzą swoim antyświadectwem ludzi ale czy to oznacza, że mam odejść z Kościoła i nie uczestniczyć we Mszy odprawianej przez takiego Kapłana? Reasumując proszę najpierw wejść do jakiejś wspólnoty po uczestniczyć w spotkaniach rekolekcjach pomodlić się wspólnie nawiązać relacje przyjaźni a potem dopiero wypowiadać się na temat. Moim doświadczeniem jest budowanie mnie i mojej wiary i miłości do Boga Kościoła i drugiego człowieka.

  • Trudno nie ulec wrażeniu ,że twórcy tego portalu nie mają chyba zbyt dużo wspólnego z chrześcijaństwem sądząc z tego artykułu. Bo można się uczyć etyki itd. ,ale nie mieć doświadczenia wiary i wówczas wypisuje się różne brednie. Za czasów Chrystusa też tak się działo .Faryzeusze ,uczeni w piśmie ,saduceusze -wszyscy oni znali (przynajmniej za takich chcieli uchodzić) pisma, zajmowali pierwsze miejsca w synagogach .A jaka była ich wiara wiadomo.
    ten artykuł to strasznie płytkie podejście do tematu. Mam wrażenie jakby celowo próbowano tu dyskredytować tych ,którzy naprawdę wierzą.

  • Chrystus powiedział :”Uzdrawiajcie chorych, wskrzeszajcie umarłych, oczyszczajcie trędowatych, wypędzajcie złe duchy!”
    A kiedy on sam wypędzał lub leczył co Jemu mówiono? Że wyrzuca ich mocą belzebuba, że jest obłąkany. Chrystus powiedział również ,że tak jak Jego traktowano tak będzie się traktować Jego uczniów . I to takim artykułem j/w robi się dziś z tymi ,którzy Chrystusa chcą naśladować. Oczywiście ,że na takie msze przychodzą ludzie tylko z pobudki śmiem twierdzić ,żeby otrzymać zdrowie (takich też nie brakowało za czasów Chrystusa). Ale jest również mnóstwo ludzi głęboko wierzących ,którzy chcą służyć Chrystusowi. Dlatego śmieszą mnie takiego typu artykuły. Bo to tak jakby ktoś ,kto nie był przykładowo na marsie ,tylko coś zasłyszał i zabiera się za pisanie.Trzeba po prostu samemu uwierzyć ,doświadczyć i znać prawdziwych chrześcijan ,żeby o nich pisać.Inaczej się nic nie zrozumie.

  • „Po owocach ich poznacie” – niestety przychylam się do zdania ks. Kobylińskiego. Pentekostalizacja rozwala KK. Z przerażeniem obserwuję negatywne działania członków Domu Modlitwy, w którym podobno ma trwać uwielbienie Boga. A to tylko przykrywka dla IHOP KC (grupy z Kansas City). Linków w necie sporo, można poczytać na ich temat. Niestety, brakuje tekstów tłumaczonych z j. angielskiego. W USA już wiadomo, kim oni są i do czego dążą. Na publicznych konferencjach jawnie nawołują do agresji. Ciekawe, kiedy w Polsce osiągną pułap destrukcji? Jak katolicy mogą uczestniczyć w spotkaniach uwielbienia, gdzie odrzuca się uczestnictwo we Mszy św., wstawiennictwo Matki Bożej, Świętych, a o Najśw. Sakramencie i Komunii mówi się „wafelek”?! Pod płaszczykiem dobra – ekumenizmu – wprowadza się ELITARNĄ grupę proroków-wstawienników, która podobno ma przygotować świat na powtórne przyjście Chrystusa. I niewielu widzi, że zostaliśmy wezwani do czujności, a nie jakiegoś magicznego przyzywania Jezusa przez 7 dni w tygodniu i 24 godziny na dobę. Tylko, kto zastanawia się nad nad tym, w jakiej hucpie uczestniczy? Bóg nie zwolnił nas z obowiązku myślenia.

  • Woda, sól czy oleje egzorcyzmowane to nie są bynajmniej nowe sakramentalia. Jedynie „zawłaszczone” (jak np. symbol tęczy przez gejozę) i nadużywane przez różne ruchy. Tak samo namaszczanie olejem czy wkładanie rąk – owszem, to są katolickie praktyki – z jedną uwagą. W tzw. ruchach wszyscy wszystkich „namaszczają” względnie „wkładają ręce”, co jest wzięte wprost od zielonoświątkowców (nota bene bodaj najbardziej nienawidzących KK spośród wszystkich sekt wyrosłych z protestantyzmu). Od namaszczania, a tym bardziej wkładania rąk jest ksiądz, którego konsekrowane ręce mają wielką moc. Tymczasem jaką moc mają ręce jakiegoś przypadkowego człowieka stojącego obok mnie w kościele? Co może mi ten ktoś „sprzedać”? Kompletnie nic, a jeśli wierzyłbym w magię, mógłbym powiedzieć, że może jeszcze co złego. Czyli – niekonsekrowane ręce precz od „wkładania”. I tyle w temacie. Z Panem Bogiem.

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: