KUCHNIA

Makaron z cukinią, pietruszką i kaparami

Literatura inspiruje na różne sposoby. Niedawno ukazała się książka Ewy Madeyskiej „Ostatni portret Melanii”. Od razu ją kupiłam. Z ciekawości, bo osobiście znam autorkę. Zaczęłam czytać, a tam – już w pierwszej scenie – mowa o makaronie z duszoną cukinią, pietruszką i kaparami. I tak mi zapachniało…! Ale „Melania” to nie jest książka kulinarna. To powieść. I wcale nie z wątkami kulinarnymi. Więc proporcji składników nie podano. Postanowiłam więc pokombinować sama. I chyba się udało.

Porcja dla 3–4 osób

 Składniki:

  • 4 średnie cukinie
  • duży pęczek natki pietruszki i/lub suszona natka pietruszki
  • 2 małe słoiczki kaparów (po 165 g)
  • 2–3 łyżki oleju
  • przyprawy: sól, czarny pieprz, lubczyk, czosnek, kurkuma, suszony koperek (do smaku)
  • 1 opakowanie makaronu (500 g)
  1. W dużym garnku rozgrzać olej. Cukinie pokroić wzdłuż na ćwiartki, a potem na cienkie plasterki. Wrzucić na rozgrzany olej i dusić na małym ogniu pod przykryciem ok. 30 minut.
  2. Makaron ugotować zgodnie z instrukcją na opakowaniu.
  3. Do cukinii dodać posiekaną i/lub suszoną natkę pietruszki (musi być jej na tyle dużo, żeby wyraźnie czuło się jej zapach i smak), odcedzone kapary i przyprawy. Dusić bez przykrycia jeszcze ok. 10 minut.
  4. Dodać ugotowany makaron i wymieszać. Na talerzu można polać oliwą lub olejem lnianym i posypać płatkami drożdżowymi.

SMACZNEGO!

Foto: Autorka

O autorze

Magdalena Cicha-Kłak

Magdalena Cicha-Kłak

Z wykształcenia – polonistka, z zawodu – redaktor wydawniczy, z konieczności – znawca amator zdrowej kuchni (od 20 lat choruje na stwardnienie rozsiane, które obecnie leczy głównie dietą). Przez krótki czas studiowała także teologię. Odbyła formację ignacjańską (ćwiczenia duchowne św. Ignacego) i na co dzień stara się żyć tą duchowością. Pasjonatka książek, haftu krzyżykowego i dobrego jedzenia. Żona i mama.

3 komentarze

    • To zależy od dojrzałości i wielkości cukinii. Ale rzeczywiście, ona zasadniczo szybko robi się miękka. Tyle że tu chodzi o to, żeby się aż rozpadła. Wtedy zmieni się trochę w taki gęsty sos i łatwiej połączy się z makaronem.

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: