Wychowanie

Nieoczekiwane skutki dziękowania na głos

Pewna mądra znajoma poradziła mi aby się uzależnić od dziękowania. Takiego na każdym kroku, w ciągu dnia, za rzeczy małe, duże i te trudne.

Przyznam szczerze, że moje zaganiane serce matki często w ciągu dnia odczuwało obok radości i wdzięczności, taka samą ilość zdenerwowania, stresu i lęku. Wiec aby przeważyć szalę i lepiej pamiętać o tym dziękowaniu postanowiłam dziękować na głos.

Jako mama, rzadko bywam sama i moją stałą widownią jest dwóch synów w wieku trzy i pół roku i dwa lata. Po kilku dniach mojego dziękowania na glos za: spotkanie z koleżanką, rozmowę z mamą, utalentowanego męża, deszcz na dworze, miłego pana w sklepie, mądre dzieci itp. dynamika mojego serca zaczęła się zmieniać, a szala przechylać w stronę radości.

Ale stało się coś więcej. Pewnego dnia mój starszy syn siedząc w aucie powiedział: Dziękuję Panie Boże za Panią Ewelinę (opiekunkę) a młodszy mu zawtórował: Dziękju (połączenie polskiego dziękuję i angielskiego thank you) God! I teraz na każdym kroku oni przypominają mi o dziękowaniu, wzruszając i rozczulając listami podziękowań takich jak: Dziękuję Panie Boże za buty (których nie mógł znaleźć), Thank you Panie Boże za moje imieniny lub Dziękuję God za moją Mommy 🙂

Foto: Ernst Moeksis / Flickr / CC BY 2.0

O autorze

Agata Dzbeńska-Berney

Agata Dzbeńska-Berney

Na stałe mieszkająca w Irlandii żona i mama dwóch małych chłopców. Z zawodu pegagog specjalny, obecnie pracująca na pół etatu jako terapeuta w domach opieki. Uwielbia wegańską kuchnię, odchwaszczanie działki warzywnej i rodzinne wycieczki po Irlandii.

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: