Małżeństwo

Niezwykła więź

Idąc do szkoły mijamy nasz parafialny kościół. Czasem zatrzymuję się i czytam wywieszone klepsydry. Dzisiaj, mijając tablicę przeznaczoną na wywieszenie takich informacji, zobaczyłam, aż cztery klepsydry. Zainteresowały mnie szczególnie dwie z nich. Jedna kobiety lat 88 i druga mężczyzny lat 90. Różnica w datach śmierci między nimi to trzy dni.
Żona zmarła pierwsza, a trzy dni później zmarł mąż. Pogrzeb będzie jednego dnia. Jednego dnia o tej samej godzinie ich dwie trumny będą stały przed ołtarzem.
Pierwsza moja myśl, jak trudne chwile przeżywają dzieci zmarłych rodziców i ich rodzina.
Ale zaraz przyszła inna refleksja. Jak bardzo byli ze sobą zżyci i jak bardzo silna łączyła ich więź duchowa, uczuciowa, czy przyzwyczajenie się do siebie, że jedno bez drugiego nie wyobrażało sobie życia. I zmarło z tęsknoty.
Piękna miłość.
Miłość małżeńska to najsilniejsza więź, jaka jest możliwa między mężczyzną a kobietą. Zawierając ślub,  narzeczeni zawierzają sobie swój los doczesny i los dzieci, którym przekażą życie. Małżeństwo to miłość z najwyższym, Bożym znakiem jakości.
Dla mnie takim przykładem i znakiem są owi małżonkowie. Nie znałam ich, nic o nich nie wiem. Ale dla mnie znakiem ich miłości jest tęsknota za sobą. Razem stali przed Bogiem, gdy publicznie składali sobie wzajemnie przysięgę: „aż śmierć nas nie rozłączy”. I razem będą pochowani w jednym grobie. Aż do śmierci!

O autorze

Joanna Jakubowska

Joanna Jakubowska

Z wykształcenia dziennikarz, z miłości żona i mama piątki dzieci: Karol — 10 lat, Mikołaj — prawie 8; Dominik 6, Klara 4,5; Kornelia 2 lata.
Zajmuję się domem i dziećmi — wychowuję je razem z mężem Bronisławem. Lubię czytać książki, fotografować. Od niedawna odkryłam uroki ogrodu — sadzę i sieję kwiaty, aby wokół było kolorowo.

Prowadzę blog:
http://podrodzinnymdachem.blogspot.com

1 Komentarz

  • Moi rodzice przeżyli z sobą 60 lat. W małżeństwie bylo różnie. Ale to byl sakrament, wiec trudności i nieporozumienia nie mogły zniszczyć tego małżeństwa. Bo kiedyś sakramenty traktowano poważnie. Ojciec zmarł 28.08.2007r., w wieku 86 lst. Mama odeszła następnego dnia 29.08.2007r., skończywszy 84 lsta. O ile śmierć taty, który przez kilka ostatnich miesięcy nie wstawał z łóżka, nie byla dla nas zaskoczeniem, to już tak szybkiego odejścia mamy nikt się nie spodziewał (mimo wieku i chorób). 31 sierpnia 2007r. trumny obojga stały w tym samym kościele, w którym przed 60 laty składali sobie przysięgę małżeńską. Ich doczesne szczątki spoczywają we wspólnym grobie. Dla nas, dzieci, była to ogromna nauka pokory i zawierzenia w moc sakramentu małżeństwa. Mimo wielu trudnych chwil ich małżeństwo przetrwało, bo bylo w nim miejsce dla Boga.

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: