Zdrowie i uroda

Od nagłej i niespodziewanej śmierci…

Polscy suicydolodzy ogłosili, że w naszym kraju z powodu samobójstw każdego roku ginie więcej osób, niż w wypadkach drogowych. Psychiatrzy alarmują, że liczba rzeczywistych samobójstw jest zdecydowanie większa, niż jest to zawarte w statystykach, ponieważ część incydentów nie zostaje odnotowana. Tym sposobem mamy dostęp do wartości wyłącznie szacunkowych. Dopiero w 2018 roku wprowadzono obowiązek wpisywania informacji o próbach samobójczych do kart chorobowych pacjenta.

Tragedia statystyczna

Według danych I Kongresu Suicydologicznego, który odbył się w 2018 r. w Łodzi, w 2017 r.
w Polsce z powodu samobójstwa zginęło ponad 5 tysięcy osób, z czego ponad 80% stanowili mężczyźni. Dane dotyczą tylko tak zwanego samobójstwa dokonanego, czyli takiej sytuacji, w której samobójca faktycznie traci życie. Prób samobójczych jest więcej. Z kolei Komenda Główna Policji podaje, że do samobójstwa dochodzi co 47 minut. Co pcha ludzi do tak dramatycznego kroku?

Wychylając się zza oficjalnych statystyk, możemy dostrzec, że za każdą cyferką stoi człowiek. Konkretny, żywy, cierpiący, biedny człowiek. Człowiek, który zabija swoje ciało. Ciało, które jest świątynią Ducha Świętego. Nikt nie słyszał jego krzyku. Jedna cyfra więcej to jeden człowiek mniej.

Dlaczego?

Samobójstwo jest wynikiem, konsekwencją. Nie występuje samo z siebie jako odrębne zjawisko. Nikt zdrowy nie odbiera sobie życia dla przyjemności. Suicydolodzy i psychiatrzy są zgodni, w 80% samobójstwo jest wynikiem zaburzeń psychicznych, najczęściej depresji, również schizofrenii, zaburzeniach alkoholowych, lękowych, neurodegeneracyjnych (choroby otępienne). Często przyczyny psychiczne łączą się ze sobą, na przykład choroba alkoholowa i depresja. Pośrednio do przyczyn psychicznych można też zaliczyć czynniki traumatyczne (reakcja na żałobę, stratę pracy, nagłe zadłużenie, przemoc, diagnozę nieuleczalnej choroby) i biologiczne, czyli organiczne choroby mózgu (alkoholowe zaburzenia świadomości, halucynacje).

Nikt nie jest w stanie odpowiedzieć na pytanie: dlaczego. Dlaczego doskonały lekarz, będący szczęśliwym mężem i ojcem, wiesza się na drzewie obok szpitala?

Nigdy nie wiadomo, czy w danym przypadku był to momentalny impuls, czy zaplanowana i przemyślana akcja. Często można zauważyću potencjalnego samobójcy wypowiedzi w stylu: „lepiej byłoby wam beze mnie”, „chciałbym już umrzeć”, „mógłbym się nie obudzić”. Ale… No właśnie, kto traktuje takie słowa poważnie? Myślenie, które psychiatrzy nazywają „tunelowym”. Na które uwagę zwraca się za późno.

Bywa też tak, że nic nie zapowiada tragedii. Naprawdę nic. A ona jednak się wydarza. Nagle. To nie jest tak, że samobójstwo przerywa jedno życie – ono przerywa życie wszystkich najbliższych samobójcy.

Nadzieja dla samobójców

Nadal wielu katolików uważa, że śmierć samobójcza jest wprost równoznaczna z wiecznym potępieniem. Próbując znaleźć uzasadnienie takiego myślenia, natrafiłam na kwestie historyczne: grzebanie samobójców w niepoświęconej ziemi, odmawianie pochówku. Podejście kościoła zaczęło zmieniać się wraz ze wzrostem wiedzy z dziedziny psychologii i psychiatrii.

Tymczasem już św. Jan Maria Vianney, żyjący z XIX w., nie był tak surowy w swoich ocenach, pocieszając wdowę po samobójcy, że los męża nie jest pewny – między mostem a rzeką miał jeszcze dostatecznie dużo czasu, by swoje serce zwrócić do Boga.

Maria Simma, mistyczka, która miała wielką łaskę kontaktowania się z duszami czyśccowymi, na pytanie o los dusz samobójców, odpowiedziała: „Są oni najczęściej niepoczytalni w chwili, kiedy odbierają sobie życie. Przeważnie więcej winy ponoszą ci, co ich do samobójstwa doprowadzili”. Kościół naucza, że są trzy warunki grzechu śmiertelnego, spośród których drugim jest świadomość.
Ponadto grzechy popełnione w afekcie zmniejszają dobrowolny (pierwszy warunek) charakter grzechu.

Pozostaje pytanie otwarte, na które odpowiedź zna tylko Bóg: na ile świadomy jest człowiek niepoczytalny i na ile czyn jego nosi znamiona dobrowolności?

Katechizm Kościoła Katolickiego głosi: „Ciężkie zaburzenia psychiczne, strach lub poważna obawa przed próbą, cierpieniem lub torturami mogą zmniejszyć odpowiedzialność samobójcy” (2282), i dalej: „Nie powinno się tracić nadziei dotyczącej wiecznego zbawienia osób, które odebrały sobie życie”.

Módlmy się za samobójców i ich osierocone rodziny, pamiętając słowa Jezusa do dobrego łotra na krzyżu: „Jeszcze dziś będziesz ze Mną w raju”.

Photo by Gian Reichmuth on Unsplash

O autorze

Marta Cynkier

Marta Cynkier

Kobieta z długopisem. Debiutowała w 2005 r. na Turnieju Jednego Wiersza w Międzyborowie. Debiut drukiem: „Dekretacje”, 2019 r., Ridero.
Jest córką i siostrzenicą w tymczasowym stanie spoczynku. Sercem adoptowała trzy siostry i brata.
Najlepiej czuje się w tematyce więzi i relacji.
Pracuje w administracji państwowej.

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: