Być mamą, być tatą

Robot wielofunkcyjny

Macie w domu roboty, miksery, sprzęt gospodarstwa domowego etc.? Pewnie tak.
Ale zapewne każda z Was zastanawia się, jak to jest, że cały dom na głowie, dzieci, praca zawodowa i jeszcze pasje i na przykład czytanie książek, i ze wszystkim dajecie radę?!

Otóż, mam na to bardzo proste wytłumaczenie.
Kobieta to taki rodzaj robota kuchennego, który się nie psuje, może pracować ciągle, silnik się nie przepala, nie przegrzewa, może tylko czasem wieczorem jest zmęczony. Ale następnego dnia wstaje i z zapałem zabiera się do następnych zadań.
Pełna regeneracja!
Jakoś tak mam, że lubię czytać, zaglądać na różne zaprzyjaźnione strony – oczywiście w tak zwanym międzyczasie, gdy zupa się gotuje, pranie pierze, a najmłodsze dziecko właśnie ogląda swojego ulubionego królika Piotrusia.
To moje pięć minut.

Ostatnio przeczytałam tekst o tym czy warto zostać kurą domową…
Nie wiem kto wymyślił takie określenie. Pewnie ktoś, kto nigdy nie był pełnoetatową mamą. Przywarło ono do kobiet, matek pracujących w domu. Mnie ono bardziej śmieszy niż drażni. Bo wszakże kobieta to kobieta, a kura to kura! I wszystko jasne. W tym tekście o kurach domowych  można przeczytać o życiu takiego ptactwa domowego.

Ja bym matkę przyrównała raczej do robota kuchennego i to wielofunkcyjnego. Taka matka wstaje rano, musi zrobić śniadanie dla dzieci, a przede wszystkim musi wykazać się wysokiej klasy negocjatorem i mediatorem z młodym pokoleniem, które za nic nie chce wstać z łóżka. Nie wspomnę już o entuzjazmie dotyczącym wyjścia do szkoły.
Ale, gdy już uda się po dwudziestu minutach przerzucania słownej piłeczki wstać, zjeść w biegu śniadanie i wreszcie wyjść. Matka zalicza jeden punkt. Udało się. Robot kuchenny przystępuje do realizowania innych zadań z listy przygotowanej na dany dzień.

Obiad czeka. Zupa sama się nie przygotuje i nie włoży do garnka. Ziemniaki do drugiego dania same nie wskoczą do wody i się nie zagotują. Mięso również czeka na obróbkę.
Dobrze, obiad się gotuje. Matka myśli prasować czy nie, oto jest pytanie. Po chwili namysłu dochodzi do wniosku – prasować! Matka bardzo nie lubi patrzeć na pogniecione podkoszulki. Żelazko w dłoń i ognia. I tak po godzinie piętrzy się sterta uprasowanych ubrań. Na szczęście jest pralka i zmywarka. To dwie wyjątkowe pomocnice wielofunkcyjnego robota kuchennego.
Teraz tylko trzeba udać się do placówki oświatowej i odebrać młodsze dzieci. Starsze przyjdą same i już od progu będą „padać z głosu”.Czasem trzeba pomóc w odrobieniu lekcji czy wydrukować mapkę. Czasem przytulić, gdy rysunek nie do końca wyszedł taki, jaki był zaplanowany.Czasem robot wielofunkcyjny dochodzi do wniosku, że jeszcze zbyt mało ma przydatnych funkcji i poszerza swój asortyment.
Chciałoby się uszyć sobie czasem sukienkę. Marzenie?
Otóż nie, matka jest tak zmotywowana, że zapisuje się na kurs i już umie.
To się nazywa wszechstronność. A i pieczenie ciast jej wychodzi. Wymyśli i zorganizuje przyjęcie dla znajomych. Porozmawiać lubi. Ten robot już tak ma. A że pieniędzy nie przynosi do domu?

A jej praca dla domu przecież ma swoją wartość. Opiekunka potrafi w miesiąc zajmując się tylko jednym dzieckiem zarobić przynajmniej średnią krajową. A matka ma tych dzieci piątkę. Szalenie ważne w przypadku robota wielofunkcyjnego jest zorganizowanie. Kalendarz i wpisywanie. Wizyta u dentysty, lekcje gry na pianinie, szkolne zebrania, imieniny i urodziny w rodzinie i u przyjaciół.
Logistyka. To też jedna z funkcji. Myślę, że niejeden szef firmy, gdyby wiedział ile umiejętności ma ta zwykła mama, zatrudniłby ją od zaraz. Tylko co z domem? Z ciepłym obiadem czekającym na wracających ze szkoły i pracy?W życiu domowym dobry robot kuchenny działający bez zarzutu to skarb!

Ilustracja: Alison Lait/Flickr/CC BY-NC-ND

O autorze

Joanna Jakubowska

Joanna Jakubowska

Z wykształcenia dziennikarz, z miłości żona i mama piątki dzieci: Karol — 10 lat, Mikołaj — prawie 8; Dominik 6, Klara 4,5; Kornelia 2 lata.
Zajmuję się domem i dziećmi — wychowuję je razem z mężem Bronisławem. Lubię czytać książki, fotografować. Od niedawna odkryłam uroki ogrodu — sadzę i sieję kwiaty, aby wokół było kolorowo.

Prowadzę blog:
http://podrodzinnymdachem.blogspot.com

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: