Małżeństwo

Rozwód to dramat

Młodym ludziom w życiu jest czasem bardzo ciężko. Nie zawsze rodzina jest dla nich wsparciem, ostoją bezpieczeństwa i oazą spokoju. Coraz częściej rodziny są rozbite, powtórne związki rodziców powodują zagubienie dzieci. Czują się jakby na doczepkę. Wpadają w złe towarzystwo, nieciekawe środowisko, a potem jest już równia pochyła. Alkohol, narkotyki, imprezowanie. Sięgają dna. Czasem trafiają na oddział detoksykacyjny.

Obrazek pierwszy:

Młody dziewiętnastoletni chłopak trafił do szpitala, bo przedawkował i ledwie został odratowany. Opowiada terapeutce, że od rozwodu rodziców nie ma domu. Nie ma gdzie mieszkać. Tułał się od ojca do matki, potem przygarnęli go dziadkowie, ale przyszli koledzy, narkotyki. Ostatnio mieszkał gdzie się dało. U kolegi, w noclegowni dla bezdomnych…
Szpitalny oddział stał się dla niego miejscem, gdzie „zagrzał na dłużej”.

Obrazek drugi:

Szesnastolatek. Zabandażowane ręce.
Dlaczego jesteś taki pocięty – pyta terapeuta.
Chciałem zwrócić na siebie uwagę ojca i matki. Ciągle się kłócili z kim mam mieszkać. Widzieli tylko swoją złość. A gdzie w tym wszystkim mam być ja?

Obrazek trzeci:

Dwudziestopięciolatka. Na odwyku. Nie ma zamiaru zakładać rodziny, żeby nie była taka, jak jej rodziców. Boi się. Dlatego brała narkotyki, aby uciec od rzeczywistości. W rozmowie z terapeutą mówi:
Boję się, nie umiem tak żyć zwyczajnie.
– Zacznij żyć realnie i na prawdę. Narkotyki ci nie pomogą, one zaciemniają i odrealniają rzeczywistość – tłumaczy specjalista.  

Rozwód to dramat dla całej rodziny, a najbardziej cierpią dzieci.

Może warto tu przypomnieć życiorys młodej dziewczyny. Miała zaledwie 13 lat, gdy zmarła. Ale wsparciem w jej życiu był Bóg. Jego nauka była dla niej pomocą, aby uratować od potępienia jej matkę.
Laura Vicuna urodziła się 5 kwietnia w Santiago w Chile. Miała rodziców, siostrę. Wychowywana była w wierze katolickiej. Po śmierci ojca matka Mercedes związała się z innym mężczyzną. Za radą księdza w 1901 roku matka Laury wysłała swoje córki do kolegium salezjanek w Junín de los Andes. Tam Laura przygotowywała się do przyjęcia Pierwszej Komunii Świętej. Po otrzymaniu sakramentu bierzmowania w 1902, prosiła o przyjęcie do  zgromadzenia sióstr salezjanek. Jej prośba nie została pozytywnie rozpatrzona. Wówczas złożyła prywatne śluby czystości, ubóstwa i posłuszeństwa. Bardzo cierpiała z tego powodu, że jej matka żyła w grzechu ciężkim i bez sakramentu małżeństwa, tylko w konkubinacie. Według świadków podejmowała różne umartwienia. Z ich przekazów wynika również, iż ofiarowała modlitwy i cierpienia za nawrócenie matki. Gdy przyjechała do domu na wakacyjny urlop, stała się przedmiotem pożądania konkubenta jej matki. Ponieważ nie chciała mu ulec, została brutalnie pobita. Te wydarzenia były powodem natychmiastowego powrotu do internatu sióstr. Zdrowie Laury zaczęło się pogarszać. Zmarła 22 stycznia 1904 w wieku trzynastu lat w Junín de los Andes.

Kilka godzin przed śmiercią powiedziała matce o swojej duchowej ofierze za jej zbawienie oraz o zaistniałym konflikcie między Manuelem Morą (mężczyzną, z którym żyła w konkubinacie jej matka). Ta zaś przyrzekła zmianę postępowania. Już po śmierci Laury matka wyspowiadała się i zmieniła swoje życie.

W 1986 roku rozpoczął się jej proces beatyfikacyjny. A 3 września 1988 roku papież Jan Paweł II ogłosił ją błogosławioną. Jest patronką rodzin.

Błogosławiona Lauro, módl się za rozbite rodziny!

Ilustracja: Tony Guyton/Flickr/CC BY 2.0

O autorze

Joanna Jakubowska

Joanna Jakubowska

Z wykształcenia dziennikarz, z miłości żona i mama piątki dzieci: Karol — 10 lat, Mikołaj — prawie 8; Dominik 6, Klara 4,5; Kornelia 2 lata.
Zajmuję się domem i dziećmi — wychowuję je razem z mężem Bronisławem. Lubię czytać książki, fotografować. Od niedawna odkryłam uroki ogrodu — sadzę i sieję kwiaty, aby wokół było kolorowo.

Prowadzę blog:
http://podrodzinnymdachem.blogspot.com

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: