Wiara

Trzy powiastki o Antychryście

Pandemonium to temat nie tylko naszych czasów – i nie tylko w czasach pandemii; niejako „od zawsze” istnieją miłośnicy tematów apokaliptycznych. Raz po raz pojawiają się złe nowiny o końcu świata, o Antychryście oraz wiecznym potępieniu, na które „jesteśmy skazani”. Okazuje się, że apokaliptyka należy do dziedzin papieskich. Benedykt XVI w swoim Jezusie z Nazaretu cytuje Krótką opowieść o Antychryście Włodzimierza Sołowjowa. Natomiast czytając Obcych w obcej ziemi abpa Charlesa J. Chaputa – który zanim został arcybiskupem Filadelfii, był kapucynem jak Ojciec Pio – dowiadujemy się, iż Papież Franciszek trzy, a nawet cztery razy (!) czytał Władcę świata Roberta H. Bensona. Te dwa dzieła zajmują się sprawą Antychrysta na długo przed powieściowym cyklem Michaela D. O`Briena (Sołowjow – 1899, Benson – 1907). Kim zatem jest zwodziciel, który w czasach ostatecznych podaje się za Zbawiciela? Jak rozpoznać twarz Antychrysta, którego celem jest odebranie człowiekowi łaski zbawienia?

POWIASTKA O ANTY-JONASZU

Antychryst występuje w kostiumie wielkiego proroka. Niczym Jonasz wyrusza do współczesnej Niniwy, by głosić „orędzie” Boga. Ale nie jest prorokiem – jako anty-Jonasz głosi fałszywe nauki, które oddalają od prawdziwej wiary. Nikogo nie wzywa do nawrócenia, bowiem w jego pełnych tolerancji kazaniach tak naprawdę grzech nie istnieje. Ludzkość powinna prowadzić wygodne, przyjemne i bezpieczne życie, a pamięć o Bogu… to sprawa prywatna, na drugim, trzecim planie. Skoro człowiek w humanistycznej religii ludzkości stał się bogiem, więc inny (czyt. prawdziwy) Bóg nie jest mu potrzebny. Zmuszanie się do uwielbienia Boga Stwórcy i Odkupiciela nie jest przecież zgodne z ideą wolności człowieka.

POWIASTKA O ANTY-ELIASZU

Antychryst czyni wielkie znaki i cuda. Jak biblijny Eliasz potrafi spuścić ogień z nieba – potrafi też zatrzymać wszelkie plagi i nieszczęścia. Tłumy z podziwem obserwują każdy jego gest, słuchają w skupieniu jego słodkich nauk, czekają na kolejne instrukcje, w jaki sposób żyć, by stać się szczęśliwym. W obliczu kataklizmów Antychryst z uśmiechem Giocondy spokojnie obserwuje tych, którzy pozostali wierni Bogu. „Módlcie się, jeszcze więcej się módlcie do Boga, mnóżcie swoje modlitwy, które na próżno szturmują niebo”. Antychryst jako anty-Eliasz uczyni cud, gdy wszyscy utracą nadzieję na ocalenie. „Wasze modlitwy nie pomogły, dopiero moja wielkość uczyniła cud!” I z fałszywą skromnością spuści wzrok, gdy oszukani ludzie krzykną z całego serca: „Chwała Tobie, nasz Panie i Zbawco!”

POWIASTKA O ANTY-ŚWIECIE

Ostatnie spotkanie z Antychrystem nie posiada zakończenia. Jego cel został zrealizowany. Tych, którzy wierzyli w prawdziwego Boga, w Jezusa z Nazaretu, Jego Ewangelię, w łaskę sakramentów, w wartość prawdy i dobra, w rodzinę, małżeństwo, dzieci – tych wszystkich wtrącono do wielkiego obozu koncentracyjnego. „To Miejsce dla Homofobów, którzy Posługują się Językiem Nienawiści” – taki szyld umieścili nad obozem skwapliwi pomocnicy Antychrysta. Szatana, który w swoim demonicznym królestwie Nowej Ludzkości ogłosił się jedynym i największym Filantropem, czyli Miłośnikiem Człowieka. Nowego człowieka, stworzonego na wzór i podobieństwo swojego pana. W miejsce Kościoła – Antykościół, w miejsce świata – antyświat, a w miejsce Boga – szatan. Ta historia nie ma szczęśliwego zakończenia. Trudno mówić o „szczęśliwym zakończeniu” w świecie, w którym codziennie 115 tysięcy dzieci zostaje złożonych w ofierze matce aborcji.

 

O autorze

ks. Stefan Radziszewski

ks. Stefan Radziszewski

Urodzony w 1971 r., dr hab. teologii, dr nauk humanistycznych, prefekt kieleckiego Nazaretu; miłośnik św. Brygidy Szwedzkiej i jej Tajemnicy szczęścia oraz Żółtego zeszytu św. Teresy od Dzieciątka Jezus. Czciciel s. Wandy od Aniołów.

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: