Społeczeństwo

W świecie luster

O różnych lustrach w świecie…

O tym, że lustro ustawione przed tobą potrafi wszystko zniszczyć…

O tym, że lustro ponad tobą przywraca nadzieję…

Obraz siebie, obraz kogoś, obraz nas. Wszyscy jesteśmy obrazami. Wisimy w swoich prywatnych galeriach sztuki i podziwiamy otaczający nas świat. Mamy martwe oczy, które nic nie odbijają, a jak już, to tylko blichtr, rzucany nam jak perły przed wieprze. Dziś te lustra, które są przed nami, kłamią i odbijają nie nas, lecz zakłamany obraz rzeczywistości.

Spójrzmy chociażby na lustra w sklepach z odzieżą. ,,Jestem srebrne i dokładne. Nie mam uprzedzeń. Cokolwiek widzę, połykam natychmiast”. Czy przeglądając się w nim, nie wydajemy się mniejsi? Szczuplejsi? Tylko o co? O naszą wizję siebie, autokrytycyzm, samoakceptację, samopoznanie. Nasze ,,oko małego, czworokątnego boga. Większość czasu medytuje na przeciwległej ścianie”. O czym mowa ? O telewizji, z której sączy się szept węża. Wpatrzeni wciąż i wciąż nie zauważamy, że stała się częścią serca. ,,Twarze i ciemność rozdzielają nas bezustannie”. Niebieskie, migoczące światło odbija się źrenicach, ,,przeszukuje aż do dna, żeby odkryć, kim jestem naprawdę”. Kim jesteśmy? Dokąd zmierzamy? Co jest po drugiej stronie, pytamy codziennie samych siebie. Chodźmy, pobawimy się w Alicję i spróbujemy złapać króliczka.

Tyle, że nie my będziemy go łapać, tylko on nas złapie. Postawi przed sobą, a ,,potem zwraca się do tych kłamców, świec i księżyca”. I wyda wyrok śmierci. W proch zamieniona nadzieja. Witamy w pokoju krzywych luster, gdzie odbicie nie jest nami. Wydaje nam się, że to tylko my, a tak naprawdę lustro jest puste, a w jego tafli czai się niczym niezmącona pustka. Chyba, że przyjrzymy się bliżej i wtedy zobaczymy obraz, wizję. Pieniądz, władzę, seks, alkohol, narkotyki, to wszystko ubrane w ludzką skórę. Lustereczko, powiedz przecie, kto ma najgorzej w świecie?

Dążymy dzisiaj często za ideałami, których nigdy nie będziemy w stanie osiągnąć. Jest to czasami jak pakt z demonem. Otrzymujemy to, co chcemy, tylko cena, jaką za to przyjdzie nam płacić, jest okrutna. Siadamy przy stoliku, dostajemy rachunek, a na nim: depresja, alkoholizm, narkomania, melancholia, stres i wiele innych upadków. Czym zapłacimy, jeśli nie znajdziemy w sobie wewnętrznej siły, by pokonać to, co nas przygwoździło? Siły, byśmy powiedzieli do samych siebie: ,,i to już wszystko, co z sobą zabiorę w krainę niemych ucałowań” (Marina Cwietajewa).

Ale przecież lustra nie zawsze są okrutne. Nie zawsze odbijają nasze wady i przedstawiają nas karykaturalnie, niczym lustra diabłów w ,,Królowej Śniegu”. Przecież w każdym z nas może być mała Gerda, która pokaże, że świat dookoła jest piękny. Musimy tylko pozwolić, by chwyciła naszą dłoń i przeprowadziła przez taflę lustra na drugą stronę jeziora łabędziego. Cóż, ,,każdy ma swojego anioła, każdy ma i będzie go miał. I będzie go miał, swojego anioła” (Rysiek Riedel). I dzięki nim  nie musimy krzyczeć: ,, ja wybierając mój los, wybrałem szaleństwo” (Tadeusz Miciński), bo przecież ,,wcale nie jest za późno, by szukać świata ze snów” (to już nasz wewnętrzny John Keating).

Lustrem naszym może być rodzina, przyjaciele, bohaterowie (nie tylko historyczni, lecz także ci z kart ksiąg, strof wierszy, niebieskich ekranów czy teatralnych desek). Oni mogą być ponad nami. Pozwalają nam się przejrzeć, by znaleźć to, co dla nas jest dobre. Uczą nas, wspierają, kochają, pomagają. Przywracają nadzieje, bo przecież ona umiera ostatnia i trwa w nas, tli się nawet słabym płomykiem, kiedy wydaje się nam, że gaśnie, ale ona trwa, gdyż oni podtrzymują to światło i nie pozwalają mu odejść. Trzymają w górze klosz i dostarczają tlenu, odganiając próżnię. Są jak ciche anioły, co usuwają lustrzane zadry i ich miejsce wypełniają czułością. I dzięki nim znów możemy przeglądać się w tym lustrze, którego nie pokrywa już smuga cienia, a z ust wyrwie się krzyk:

O kapitanie, mój kapitanie, nasza straszliwa podróż skończona,

Oto nagroda przez nas zdobyta, statek przeszkody wszystkie pokonał.

O autorze

Jan Kacperski

Jan Kacperski

Urodzony w Lublinie, mieszka w Radomiu; absolwent Katolickiego Liceum Ogólnokształcącego Św. Filipa Neri w Radomiu (profil humanistyczny), student psychologii w radomskiej Wyższej Szkole Handlowej; pasjonuje się rockiem, jazzem, bluesem, muzyką klasyczną i instrumentalną (gra na gitarze, ukulele i charango); fotografiką i architekturą, najbardziej jednak literaturą („poeci wyklęci”, ale też Halina Poświatowska, Bolesław Leśmian, Krzysztof Kamil Baczyński, Tadeusz Gajcy).

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: