Historia

Wyklęci nieśmiertelni

Należę do pokolenia, które urodziło się już po 1989 roku. Jestem dzieckiem przemian ustrojowych. Obce są mi trudy stanu wojennego, nie znam smaku konspiracji i strachu przed więzieniem. Nie wiem, co to lęk o własne życie, o życie najbliższych.

Ukończyłam klasę humanistyczną, a jednak w szkole nie uczono mnie o uczestnikach drugiej konspiracji. Miałam rozszerzoną historię, do tej pory potrafię wymienić wszystkich władców Rzymu, nadal pamiętam najważniejsze bitwy obu wojen światowych i znam przyczyny krachu na Wall Street.

Jestem z wykształcenia politologiem. Skończyłam nauki polityczne. Potrafię zorientować się w międzynarodowych stosunkach gospodarczych, dwuletni blok zajęć z historii filozofii zdałam za pierwszym podejściem. A jednak nie uczono mnie o podziemiu niepodległościowym. Pierwszym rzetelnym, prawdziwym materiałem na ten temat, z którym się zetknęłam, była dopiero praca dyplomowa mojego kolegi ze studiów. Obroniona na piątkę, doskonała praca, duma i chluba tego kolegi. Spełniony symbol jego fascynacji drugą konspiracją.

Ostatnie powstanie niepodległościowe

19 stycznia 1945 roku gen. „Niedźwiadek” (Leopold Okulicki) wydał ostatni rozkaz, którego początkowy fragment brzmi:

Żołnierze Armii Krajowej!
Daję Wam ostatni rozkaz, dalszą swą pracę i działalność prowadźcie w duchu odzyskania pełnej niepodległości Państwa i ochrony ludności polskiej przed zagładą. Starajcie się być przewodnikami Narodu i realizatorami niepodległego Państwa Polskiego. W działaniu każdy z Was musi być dla siebie dowódcą (…)”

Tego dnia, w tym miejscu, formalnie kończą się losy Armii Krajowej. Znaczna część żołnierzy postanowiła nie składać broni: słowa dowódcy zrozumieli jako zachęcenie do dalszej walki – i to walki z bronią w ręku.

W ostatnich latach pojawiło się wiele opracowań dotyczących Żołnierzy Niezłomnych. Ścisła procedura legislacyjna dotycząca uchwalenia Narodowego Dnia Żołnierzy Wyklętych trwała około roku i zakończyła się 9 lutego 2011 roku. W tym dniu prezydent RP Bronisław Komorowski podpisał Ustawę o ustanowieniu Narodowego Dnia Pamięci „Żołnierzy Wyklętych”. Ustawa wprowadziła święto o charakterze państwowym – Narodowy Dzień Pamięci „Żołnierzy Wyklętych” obchodzony 1 marca. Dzień 1 marca nie jest przypadkowy. Tego dnia obchodzimy rocznicę wykonano wyrok śmierci na siedmiu członkach IV Zarządu Głównego Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość”: m.in. Łukaszu Cieplińskim i Józefie Rzepce.

Wszystkich nas nie wybiją

Czekał, aż dorosnę. Tylko czy można dorosnąć do spraw takiego kalibru? Czy człowiek może być na to gotowy? Byłam już licealistką, gdy dowiedziałam się, że śmierć to nie jest jedyny sposób na pozbawienie człowieka życia. Że można człowieka upokorzyć, pozbawić go marzeń, pozbawić go prawa do realizacji celów, dla których dotąd żył.

Żołnierzy Armii Krajowej nie tylko masowo torturowano i mordowano. Wielu z nich zostało przymusowo wysiedlonych z Warszawy. Obrońcy stolicy dostawali dożywotnie zakazy osiedlania się w rodzinnym mieście, za które przelewali krew… Odbierano im prawo do edukacji na poziomie studiów wyższych, nazywano ich zaplutymi karłami reakcji, a ich dzieci nosiły brzemię dziecka bandyty. Metody psychicznego, emocjonalnego znęcania się nad polskimi bohaterami bywały bardziej wyrafinowane niż najbardziej wyszukane tortury fizyczne. Okazało się, że człowieka można zabić więcej niż raz. Można pozbawiać go sensu życia wielokrotnie, na raty.

A potem zapadło milczenie. Skończyła się „komuna”, nadeszła „wolność”, a wieloletnie milczenie przestało już dusić, przestało być krępujące. Wielu z tych, których nie zabito w okresie represji, pokonała biologia i odeszli na wieczną wartę w sposób naturalny. Ale my, drugie, trzecie pokolenie, przypomnieliśmy sobie w końcu – chcemy pamiętać, stąd też ten Narodowy Dzień Pamięci…

Co jeszcze, poza pamięcią, możemy zrobić dla nich? Nie wolno powielać błędów poprzednich pokoleń.

Nie wolno milczeć.

Foto: Lowdown, Pomnik Żołnierzy Wyklętych w Rzeszowie,  CC BY-SA 3.0, Wikimedia Commons

O autorze

Marta Cynkier

Marta Cynkier

Z wykształcenia politolog, z zamiłowania dziennikarka, z zawodu urzędniczka.
Grodziszczanka z urodzenia i wyboru. Kobieta wierząca, działaczka społeczna, ale przede wszystkim – córka w stanie spoczynku, wnuczka i siostrzenica.
Interesuje się zdrowiem publicznym, prawem spółdzielczym i pomocą społeczną. Przybrana córka nieżyjącego już weterana powstania warszawskiego. W wolnych chwilach czyta wszystko, co wpadnie jej w ręce. Lubi nutki i literki. Debiutowała w 2005 r. na Turnieju Jednego Wiersza „Srebrna Szyszka” w Międzyborowie.

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: