Społeczeństwo

Jak usunąć z przestrzeni publicznej Krzyż Chrystusa

Poniżej publikujemy kilka bardzo ważnych refleksji wokół filmu braci Sekielskich „Tylko nie mów nikomu”, które nasza Redakcja otrzymała korespondencyjnie od jednego z księży. Polecamy je szczególnej uwadze naszych Czytelników:

Poniższy tekst w żaden sposób nie chce „usprawiedliwiać” zbrodni i nikczemności pedofilii oraz „bronić” tych, którzy dopuścili się aktów pedofilskich. Warto o tym pamiętać, ponieważ jedna łza dziecka więcej waży niż wszystkie zbrodnie świata. Niewinne serce dziecka jest ponad wszystko. Tak stoi w Ewangelii i tego uczy Kościół święty. Święty Kościół grzeszników. Ośmielamy się jednak przypomnieć tym, którzy udają, że nie wiedzą: od początku istnieje serce dziecka, które jest świętością, oraz istnieje Herod, pełen nienawiści król zbrodni. Tym bardziej wzywajmy orędownictwa Niepokalanej, która jest Królową Polski, oraz Świętego Jana Pawła II, Papieża rodziny.

STOP

Hasło nieustannie przywoływane w ostatnich tygodniach sugeruje, że mamy do czynienia z wielkim potopem pedofilii. Ciągle nowe parafie, wciąż nowe diecezje włączają się w działalność pedofilską, która niczym pożar ogarnie za chwilę cały nasz kraj. Molestowanie trwa nieustannie, przez całą dobę: w polskich parafiach (obowiązkowo po mszy), w szkołach (po lekcji religii), podczas nabożeństw (np. w maju na majówkach). A w październiku po różańcu odbywają się rytualne biczowania i topienie bezbożników w wodzie święconej. Dlatego: STOP! Należy wreszcie zatrzymać całe to zło.

Powyższy opis, a nie jest to opis humorystyczny, ale opis mentalności cynicznego bezbożnika, który nie tylko nie może patrzeć na Kościół, ale chce zarazić swoją nienawiścią cały świat… otóż ten opis to opis, który dobrze znamy. Tak zapewne będzie wyglądał „Kościół”, który stworzą wyznawcy satanizmu. Kościół szatana kontra Kościół Boży, Chrystusowy? Ta walka trwa od początku świata, więc nie dziwmy się, że również na polskiej ziemi nienawiść do Boga objawia się poprzez cyniczną kampanię przeciwko Kościołowi.

PEDOFILIA

Do walki z „pedofilskim” Kościołem wystąpiły środowiska, które konsekwentnie dążą do obalenia prawa moralnego i Bożych przykazań. Pod sztandarami różnej maści dewiacji (to termin archaiczny, dzisiaj wypada napisać: różnych nienormatywnych zachowań w dziedzinie seksualności) środowiska te z obłudną troską żądają oczyszczenia Kościoła ze zła pedofilii. A nawet nie to – tutaj nie idzie o to, by Kościół oczyścić, ale aby Kościół zniszczyć, jak napisał guru środowisk ateistycznych, którego hołubi polska lewica. Kościół, bodaj ostatni bastion, który broni świętości życia, małżeństwa i rodziny, zostaje postawiony w stan oskarżenia przez bezbożnych piewców niemoralności.
Nie dziwmy się temu – w Ewangelii Pan Jezus naucza swoich uczniów: Gdybyście należeli do świata, świat by was miłował jako swoją własność, ale wy nie jesteście z tego świata; skoro świat Mnie nienawidzi, więc i wy będziecie w nienawiści na świecie.

KOŚCIÓŁ

Dane statystyczne podają, że wśród odbywających karę za czyny pedofilskie duchowni stanowią 0,3% skazanych. Czyli: w tłumie tysiąca nikczemników znajdziemy trzech księży. Gdybyśmy tysiąc razy napisali słówko „pe-do-fil”, to w trzech przypadkach należałoby dopisać: „ksiądz”. To suche dane. Przeciwnikom Kościoła, a tak naprawdę przeciwnikom nauki moralnej Kościoła, chodzi o to, by przy nazwisku każdego księdza kłamliwie dopisać – „pedofil”. Taki plan nie łączy się bynajmniej ze zbliżającymi się wyborami do UE, nie jest też obliczony na kolejne tygodnie czy miesiące (czytaj: do następnego filmu). To plan na lata, plan, w którym prawdziwym celem jest usunięcie z przestrzeni publicznej Krzyża Chrystusa. To walka o wykreślenie Dekalogu z ludzkiego sumienia i serca. O stworzenie nowej rzeczywistości, w której nie będzie już Boga.

I jeszcze trzy uwagi, poniekąd końcowe.

Po pierwsze – cała rzesza pobożnych kapłanów, która żyje i pracuje Bogu na chwałę i ludziom na pożytek, dźwigając na sobie nikczemne i kłamliwe opinie, zamiast przeżyć spokojnie sto lat życia – zapadnie w rozmaite depresje, permanentny stres i duchowy smutek. A wiadomo: smutny kapłan to żaden kapłan… więc zamiast wiernej posługi kapłańskiej i dobrej, spokojnej śmierci, ci udręczeni psychicznie ludzie, umrą „trochę” wcześniej. Zamiast osiemdziesięciu lat życia – siedemdziesiąt! Zamiast siedemdziesięciu – sześćdziesiąt! Niestety, zło i nienawiść skierowana w człowieka, zawsze zabija.

Po drugie – istnieje poważne niebezpieczeństwo, że epatowanie złem i nikczemnością przyniesie „złe owoce”. Osobnik, w którym siedzą uśpione pragnienia pedofilskie, po obejrzeniu filmu „Tylko nie mów nikomu” może pomyśleć: Skoro nawet duchowni nie są wolni od takich skłonności, więc…

Po trzecie – i to jest najważniejsze! Wielu ludzi, których wiara i pobożność są letnie, odejdzie od Kościoła. Porzucą wiarę i życie według Ewangelii. Wpadną w objęcia różnych form bezbożności (w sensie: życia bez Boga). Jeżeli na serio traktujemy naukę Chrystusa o królestwie Bożym, o zbawieniu i potępieniu, o życiu wiecznym – to pamiętajmy, cyniczni i obłudni przeciwnicy Kościoła pozbawiają tych ludzi łaski zbawienia. Taki jest zresztą prawdziwy plan szatan: odebrać człowiekowi zbawienie.

Foto by Tomasz Mikołajczyk from Pixabay

O autorze

Redakcja

Redakcja

1 Komentarz

  • „A w październiku po różańcu odbywają się rytualne biczowania i topienie bezbożników w wodzie święconej.” Wbrew poważnej wymowie tekstu, roześmiałam się w głos po przeczytaniu tego zdania. Podoba mi się. Nie jest to prawda, ale dobrze ujęte owe „szaleństwo oskarżeń”, z jakim mamy teraz do czynienia.
    Dwa zdania: pierwszy raz odczułam niepokój po projekcji „W Imię…” To był, jak dla mnie, początek. Sama bardzo lubię, kiedy jako czytelnik albo widz mam nad czym pomyśleć i kiedy trzeba w książkę czy film włożyć przynajmniej minimum wysiłku intelektualnego, ale tam to akurat nie było opcji, żeby pomyśleć inaczej. Mało zaskakujące, że tak to ujmę.
    i po drugie – cały materiał i cały hałas, jaki tej historii towarzyszy, zmierza – ma Ksiądz rację – do tego, żeby każdego kapłana obarczyć tym grzechem.
    Nie zgadzam się na to! Znam wielu kapłanów, wielu z nich (o zgrozo!) zdarza się przytulać dzieci – i co, każdy myśli tylko o jednym? Wielka bzdura!

    Moi kapłani ratowali mi życie; pomagali znaleźć pracę, jak było ciężko, nie jeden raz zapraszali na obiad i wozili własnym samochodem, jak było trzeba… ale nade wszystko w Imię Jezusa odpuszczali grzechy, podtrzymywali na duchu i karmili Ciałem Eucharystycznym.
    Przywołana statystyka bardzo do mnie przemawia. I dziękuję za ten tekst. Bardzo.

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: